ATKK-TK-BIA-I-003

Description

Computer printout with the treatment for Krzysztof Kieślowski's film "Three colors. White" (1994), produced among others by Tor Film Studio and MK2 Productions. The cinematography was by Edward Kłosiński. The film was made from a screenplay written jointly by Krzysztof Kieślowski and Krzysztof Piesiewicz as part of the "Three Colors" trilogy. The document takes the form of a complete screenplay with numbered scenes, headings indicating place and time, stage directions, and the dialogues of the main protagonists, Karol and Dominique, as well as other characters. It contains a description of the film's dramaturgical construction (the divorce proceedings, the hero's downfall, his financial rise, and the complex reconciliation), as well as precisely developed flashbacks and sequences set in Paris and in Poland. The final part includes alternative endings. The document is cohesive and contains no visible handwritten corrections. Another version of this document bears the signature ATKK-TK-BIA-I-004.

Type of documentation
A - file documentation
Category
Feature film
Series name
Three colors. White
Technique
computer print
Language
Polish
Film directing
Krzysztof Kieślowski

Page 1

Krzysztof Kieślowski Krzysztof Piesiewicz Trzy kolory: biały scenariusz (wersja 2) SCENA 1 ULICA PARYŻA,PLENER (uwaga: do sceny 25 akcja filmu toczy się we Francji..) Dziki tłum hałas, nawoływania dzieci. Piekło. przed zadzierając towarowymi domami sprzedawców, KAMERA i głowę obserwuje tysięczne rozmowy, płacz to morze głów jak tego stanu marynarkę. Ocenia się że KAROL lustro przygląda Jest niewysoki, ma trochę przydługie spodnie, wyprasowaną z góry. trochę Jest to tym łatwiejsze, KAMERE traktując Potworny centrum miasta. w katarynki, tłumu KAROLA. Powoli wyodrębnia z sobie. DZIEŃ krytycznie. się i niedokładnie Z decyzją poprawy stronę wejścia do domu towarowego. rzeczy kieruje się w Znów widzimy masy przewalających się ludzi. Na tym tle: KAMERA NAPISY CZOŁOWE. powoli zjeżdża małą, plastikową bliżej. w dół. KAROL wychodzi Znów traktując Powstaje niezgrabny, KAMERE jak przeczesuje kulfoniasty węzeł. małe lusterko ze je pewnymi towarowego z podchodzi lustro usiłuje zawiązać ruchami, standartowym zdjęciem krawat. KAROL zrywa z szyi krawat i ponawia próbę. Teraz jest lepiej. KAROL wyjmuje włosy, z domu z niej krawat, torebką w ręku. Wyjmuje z grzebień i poprawia przyjemnością. aktorki Okrągłe, na odwrocie, które

Page 2

w tej nosi grzebiń nie jest samej kieszni co z rezultatu Zadowolony siebie minęs sam do robi mu teraz potrzebne. i chowa go razem z lusterkiem. Zdejmuje resztki włosów z grzebienia wszystko będzie dobrze. PAŁAC SPRAWIEDLIWOŚCI,WNETRZE SCENA 2 korytarzami Pałacu Sprawiedliwości. Wypatruje wywieszek KAROL krąży na DZIEŃ dłuższą chwilę, każdą studiuje wokandach, Zerkając na zegarek przyspiesza poszukiwania. wyraźnie zagubiony. Mija JULIE (bohaterkę "filmu niebieskiego") - nie zna jej więc i nie zauważa wśród innych ludzi na Za którymś z zakrętów korytarzu. Jest w towarzystwie przy oknie DOMINIOUE. MATKA Dominigue. średnim wieku - to w todze i jego sali. DOMINIOUE chwilę uśmiechnąć, pytająco ironicznie je poważnie kiwa przygląda się jej z siedzącą Rozmawiają z poważnym adwokatem aplikantką SANDRINE. KAROL próbuje się natyka się na dobrze ubranej kobiety w DOMINIOUE dostrzega KAROLA. pokazuje palcem w kierunku tak, głową, napięciem, to tutaj. KAROL DOMINIOUE przez uśmiecha się robiąc palcami dziwny gest przy włosach - jakby obcinała "na niby" - wtedy Biegnie do toalety, KAROL raptownie po drodze krzywi się i zgina mija jeszcze nadchodzącą w pół. korytarzem JULIE. SCENA 3 TOALETA,WNETRZE Pochylony nad miską się na drugą DZIEŃ klozetową KAROL stronę. wymiotuje. Klęka, opiera głowę Żołądek wywraca mu na spłuczce. Jest blady, oddycha mocno. Uruchamia spłuczkę. Pije wodę z kranu, palcami myje zęby. Zerkając w lustro jeszcze raz

Page 3

włosy grzebieniem przeczesuje i zbiera się w sobie. trzeba będzie sprostać zadaniu, które przed nim stoi. SCENA 4 DZIEŃ SALA SADU,WNETRZE się rozprawa. Toczy wygląda tu jeszcze jest W dużej, mizerniej zmęczony wyraźnie i Nie ma rady, imponującej sali kilka osób.. KAROL niż na ulicy czy na korytarzu. SĘDZIA lekko Przerywa zniecierpliwiony. zeznającej DOMINIOUE. SĘDZIA: Czy może mi pani powiedzieć jakie są konkretne powody, dla których domaga się pani rozwodu? DOMINIOUE: SĘDZIA: DOMINIOUE Konkretne? Tak. Konkretne. na KAROLA zerka i wzdycha. Spuszcza wzrok, waha się chwilę i patrząc na SĘDZIEGO mówi. DOMINIOUE: Nasze małżeństwo nie zostało skonsumowane. SĘDZIA krzywi się, sprawa nie będzie pewno prosta. KAROL nie odrywa wzroku od DOMINIOUE. SCENA 5 (RETROSPEKCJA) Przez migające DOMINIOUE Fryzjerskim. wśród SALA KONKURSU FRYZJER6KIEG0,WNETRZE nożyczki, innych grzebienie, suszarki widzimy dziewcząt czesanych na Jest to wyraźnie subiektywny punkt widzenia. sobie wzrok KAROLA (KAMERY) DOMINIOUE odwraca się. KAMERE uśmiecha się lekko przekrzywiając głowę, NOC twarz konkursie Czując na Patrząc prosto w

Page 4

4 SALA SADU,WNETRZE SCENA 6 DZIEŃ Głos SĘDZIEGO wyrywa KAROLA z zapatrzenia. SĘDZIĘ: Pańskie imię, TŁUMACZ wstaje. KAROL nazwisko. nie -Fatygując się specjalnie tłumaczy pytanie. KAROL: Karol Karol. SĘDZIA: Proszę? KAROL: Mam takie same nazwisko jak imię. SĘDZIA patrzy w papiery, kiwa głową, zgadza się. SĘDZIA: Może być i tak. KAROL: Zrezygnowałem z polskiego i staram się...jestem w Obywatelstwo? trakcie staranie się o francuskie. TŁUMACZ tłumaczy nie ruszając się z miejsca. Procedura z tłumaczem trwa przez cały czas sceny w sądzie. SĘDZIA: Pański zawód? KAROL: Jestem mistrzem frazjerskim. Mam osiągnięcia w skali międzynarodowej. Wygrane konkursy... KAROL wyjmuje z kieszeni jakieś papiery, chcąc pewno udowodnić te osiągnięcia, ale SĘDZIA przerywa w połowie tą czynność. SĘDZIA: Czy oświadczenie pańskiej żony jest zgodne z prawdą? KAROL nabiera Patrzy powietrza i wypuszcza je. która na DOMINIGUE, podtrzymać ją na duchu, KAROL: Można tak siedzi ze Chowa z powrotem papiery. Zęby spuszczonym wzrokiem. MATKA dotyka jej ręki. KAROL odwraca wzrok. powiedzieć. Ale przedtem, poznaliśmy i tutaj też na początku...Myślę, w Polsce kiedy się że satysfakcjonowałem żonę. Dopiero potem... SĘDZIA: Chcę ustalić fakty. Czy to, co powiedziała pańska żona to prawda? Wino przez Mamy dzień, może to dlatego? Może jedzenie w południe, wszędzie tłumy ludzi KAROL I wino... KAROL: trudności językowe. cały i hałas, może... gorączkowo próbuje znaleźć usprawiedliwienie. SĘDZIA

Page 5

5 przerywa. Powody zostawmy na później. SĘDZIA: KAROL: Najpierw fakty. Tak. Czy małżeństwo zostało skonsumowane? SĘDZIA: KAROL patrzy na DOMINIOUE, która też patrzy mu w oczy. Nie. KAROL: SĘDZIA: Kiedy ustało pożycie? Pożycie...Przestałiśmy KAROL: znaczy...ja przestałem móc. się kochać przed ślubem. To To przejściowe. Kiedy zawarty został akt małżeństwa? SĘDZIA: KAROL nie spuszcza wzroku z DOMINIOUE. KAROL: Pół roku temu. SCENA 7(RETR0SPEKCJA) DZIEŃ LOTNISKO,WNETRZE DOMINIOUE przylepiona do szyby na lotnisku. Rozpoznaje KAROLA Twarz prosto w KAMERE, patrząc się spotkają. wśród innych ludzi ramionami zgrabnie roześmiana, pokazuje palcem gdzie DOMINIGUE. rozwartymi do biegnącą z dostrzega DOMINIGUE innych oczekujących. lekko. Widzimy jak radosna, JEDZIE w pokazanym przez Dominigue kierunku KAMERA nadbiega W tym na KAMERE momencie KAMERA DOMINIGUE wtula się w KAROLA i jak i powitania wymijając wycofuje się on przytula ją opuszczając trzymane w ręku torby i walizy. SCENA S SALA SADU,WNETRZE Uwagę KAROLA odwraca sali. To JULIE DZIEŃ na chwilę wchodzi i dźwięk siada w otwieranych ostatnim rzędzie drzwi w KAROL wraca do przerwanego wątku. KAROL: Wysoki Sąd obiecał, że wrócimy do powodów. tyle sądowych ław. Chciałbym

Page 6

wyjaśnić.. że Możliwe, z powodów jednym jest praca. Pracuję tutaj po 12 godzin dziennie, czasem dłużej. W Polsce było to nie do pomyślenia. To może być sprawa przepracowania. Kilka dni odpoczynku... SĘDZIA kiwa głową zgadzając się z tą diagnozą Denerwuje go pewno fakt, Karola wymaga tłumaczenia. KAROL posłusznie palec zgłaszając, że chce mówić dalej. podnosi ale KAROL stół, zamiast uspokoić się zrywa powtarza znak i wzywający Karola by usiadł. że każde słowo siada ale natychmiast SĘDZIA uderza ręką w z miejsca. się Mówi głośniej niż przedtem. KAROLs Gdzie tu jest równość? Czy dlatego, że nie mówię po ■Francusku Sąd nie chce wysłuchać moich argumentów? SĘDZIA wysłuchawszy tłumaczenia tego przypatruje protestu się Karolowi uważnie. SĘDZIA: 0 co panu chodzi? KAROL: Chcę się wypowiedzieć. Chcę mieć szansę. SĘDZIA: Ale w sprawie? KAROL: Tak. SĘDZIA bez entuzjazmu wyraża zgodę kiwnięciem głowy. JULIE po cichu wychodzi z sali. KAROL: Potrzebuję czasu, małżeństwo. Nie wierzę, Ale potrzebuję czasu. KAROL wzrusza się Wysoki Sądzie. Chcę uratować moje żeby nie było już uczuć między nami. Któregoś wieczoru byłem już gotów... własnym opowiadaniem, wieczora. Głos mu drży. a może wspomnieniem tego SĘDZIA zauważa jego stan i nie przerywa Czeka. KAROL nie jest w stanie mówić dalej. SĘDZIA pyta łagodnie. SĘDZIA: Czy małżeństwo zostało wtedy skonsumowane? KAROL: Nie. SĘDZIA: To co to ma wspólnego ze sprawą? KAROL: SĘDZIA: Nic. Niestety, nic. rozumie stan pańskich uczuć. Pan zaczął mówić o uczuciach. DOMINIOUE nie spodziewała się już pytań. DOMINIOUE: Słucham? Sąd A Pani? Wstaje zdezorientowana. mu.

Page 7

7 Czy pani kocha męża? SĘDZIAs przez chwilę DOMINIOUE ją delikatnie. MATKA trąca nie odpowiada. DOMINIOUE odpowiada nie patrząc na KAROLA. DOMINIGUE: Kiedyś tak... trąca teraz MATKA DOMINIOUE jakby wyraźniej, ta się zapomniała. KAROL wpatruje się w nią z jeszcze większym niż przedtem napięciem. A teraz? SĘDZIA: Nie. DOMINIOUE: siada, KAROL Teraz już nie. opiera głowę na rękach do siebie, sam i mówi po cichutku. KAROL: Boże.... SCENA 9(RETR0SPEKCJA) Ciemne wnętrze kościoła KAMERA (z punktu punktu, który powiększa na chwilę woalka z małym, się twarz kierunku tego jasnego JEDZIE w się z każdym krokiem. ślubnej sukni DOMINIOUE. Czasem Zbliża się, wyprzedza ją KAMERA dociera do się na nią garście ryżu. DOMINIOUE. środku. drzwi w jasnym punktem widzenia KAROLA) wyjeżdża w jasność. Sypią pojawia DZIEŃ KOSCIOL,WNETRZE-PLENER Z drzwi, prawej strony KAROLA, żeby pocałować zaciemnia obraz. SCENA 10 SALA SADU,WNETRZE DZIEŃ KAROL trzymając w dalszym ciągu głowę opartą na szparkę między wstającą z ławki. palcami. W ten sposób może rękach robi malutką widzieć DOMINIOUE DOMINIOUE wyciąga nogi, migają podwiązki pończoch i kawałek uda. KAROL przymyka oczy i zaciska ręce na twarzy.

Page 8

8 PRZED PAŁACEM SPRAWIEDLIWOŚCI,PLENER SCENA 11 słońcem oślepiony KAROL schodzi po długich Sprawiedliwości. Zdenerwowany, schodów z trudem łapiąc równowagę. Już czekający na dole samochód dymiący mocno chwilę w się na zatrzymuje warszawskich wyjmuje Pałacu na jednym ze wydechowej. KAROL z rury schodzi na a potem odruchu ucieczki, auto średniej (polskie MATKA z bagażnika obok samochodu Stawia ją schodach się od połowy schodów dostrzega rejestracyjnych. numerach wysiada i DOMINIGUE walizę. zbolały, potyka polonez biały Samochód to dół. DZIEŃ ogromną, i wsiada klasy) siedzi na w środku, niezbyt ciężką do środka kiedy KAROL jest już blisko. DOMINIGUE: To wszystko. cały czas patrząc na DOMINIGUE robi KAROL DOMINIGUE kiwa tylko palcami KAROL orientuje teraz krok w jej kierunku, na pożegnanie i tego rozstania. w ostateczności się swoją wielką walizę i biegnie za odjeżdżającym polonezem. KAROL: ale Dopiero odjeżdża. Łapie Krzyczy. Dominique! Dorni nique! Polonez hamuje, DOMINIGUE wychyla się przez okno. KAROL podbiega. DOMINIGUE: Czego chcesz? Zasapany KAROL mówi zdecydowanie. KAROL: Ciebie. DOMINIGUE powoli ale wyraźnie kiwa głową, nie. DOMINIGUE: Coś jeszcze? Rozgorączkowany KAROL przypomina sobie o czymś konkretnym. KAROL: Tak. Moje dyplomy. Pokazuje leżące na kartony. DOMINIGUE przechyla podaje miękkim, że KAROLOWI wyciąga oprawione oprawione się do dyplomy. rusza wypuszcza szkło tłucze się, KAROL ramy ze szkłem tylne drzwi wpatrzony w i DOMINIGUE te dyplomy tak nieuważnie, je wszystkie ramy pękają. swoje dyplomy uznania. w tyłu, otwiera rozkochanym spojrzeniem trzyma kiedy polonez ziemię, tylnym siedzeniu z rąk. Spadają na KAROL kuca i ze sterty szkła Zwija je w rulon, schylając głowę

Page 9

9 żeby łzy. ukryć Z pod pachą tymi rulonami czy powinien pójść ulicę. Nie wie, siebie nie zważając na prosto przed wychodzi i walizą w prawo czy w na rusza więc lewo, z trudem trąbiące wokół niego, omijające go samochody. PRZED BANKIEM,PLENER SCENA 12 □ tej porze tu Wygląda równie drzwi niepozornie jest banku tylnej kieszeni spodni uważając by otwór bankomatu. i czeka kodu chrobocze Karola tak, wyjmuje zużyty sekretny kod. Powtarza pod nabożeństwem, w KAROL, ze swoim bagażem przez chwilę, sali sądowej. stawia na chodniku ogromnej KAROL nie żeby się rozwinęły i kartę kredytową. Z bilet metra, nie popełnić jakiegoś w pogotowiu na ekranie gdzie zapisany cztery cyfry. nosem kilka razy te Potem delikatnie trzymając w za podszewką marynarki znajduje ukrytą głęboko ma jak bankomat. odkłada rulony dyplomów walizę, ciemno. roku wcześnie robi się się przed okazałym bankiem przy niezbyt ruchliwej ulicy. zatrzymuje Niedaleko ZMIERZCH naciska palcem kolejne cyfry rozczapirzone palce. pojawia się Z błędu wkłada kartę Automat niezrozumiały dla napis i nagle metalowa pokrywa majstatycznie zamyka bankomat nie wydając ani pieniędzy ani karty. KAROL usiłuje uratować cokolwiek, mało nie przycina mu palców. klapę. W drzwiach banku pojawia klapa o Proszę do środka. KAROL rusza zabierając swoje bagaże. w z całej siły wali w metalową się URZĘDNIK. że automat połknął mu kartę. URZĘDNIK: przerażony oślep guziki, KAROL wyszarpuje rękę i wali pięścią automat. Bez skutku. KAROL jeszcze raz pokazuje, W ostatniej chwili naciska na KAROL uspokaja URZĘDNIK uśmiecha się. się,

Page 10

10 SCENA 13 BANK,WNETRZE ZMIERZCH mechanizm ma Bankomat cały swój pokrywę i znajduje wewnątrz banku. mechaniźmie kartę w URZĘDNIK otwiera kredytową Czyta Karola. wydrukowane na karcie jego nazwisko. URZĘDNIK". Karol Karol? KAROL skwapliwie kiwa głową. URZĘDNIK: skupiony, KAROL URZĘDNIK nie oddaje jednak karty. Pana konto jest zablokowane. żeby do niego zrozumieć co mówią po francusku w jednej sprawie nie ma wątpliwości. Powtarza więc z niedowierzaniem. KAROL: Zablokowane... Zablokowane. URZĘDNIK: Tak. URZĘDNIK widząc, że powietrzu X znak Karta jest nieważna. Karol nie najlepiej mówi po francusku kreśli w wyciąga rękę po - nieważne, skreślone. KAROL kartę. KAROL: Moja karta. Moje pieniądze. X i dużymi URZĘDNIK powtarza znak kartę na plastiku KAROL aż nożyczkami przecina nieważną już Słysząc nieprzyjemny kilka kawałków. zgrzyt rozcinanego wstrząsa się czując ciarki przechodzące mu plecy. URZĘDNIK wrzuca do uśmiechem na KAROLA, kosza pociętą na kawałki kartę. przez Patrzy z który nie rusza się, osłupiały. URZĘDNIK: Odwagi! KAROL stoi trzymając się rękami kontuaru. Za KAROLEM ktoś twarzy URZĘDNIKA. Uśmiech ustawia się już w powoli znika z kolejce, a on nie rusza się z miejsca. URZĘDNIK: Proszę odejść. KAROL kiwa potakująco głową, KAROL: URZĘDNIK To już wszystko. ale sterczy dalej. Mówi po cichu. Poproszę wody. przygląda zapleczu i wraca w dalszym ciągu mu się, nie opuszcza on teraz ze szklanką wody. jest zdziwiony. Znika na KAROL wypija ją jednym haustem i swojego stanowiska. się do niego. URZĘDNIK: Czy pan się żle czuje? URZĘDNIK pochyla

Page 11

11 KAROL znów kiwa głową, i nie. walizę, rulony klientów. Już niedaleko odchodzi osuwa się na podłogę. SCENA 14 walizie. drzwi upuszcza w podchodzi do zielonego stary Jego Uśmiecha się ruchy nieprzyjemnie. stan swój posiadania. że po Zastnawia go, zabrzęczało. dwa złączone Niespodzianka. ulicy z dużą butelką w ręku bez tkwi do połowy znajduje kilkanaście otworze monet. kieszeni jeszcze coś plastikowym po łokieć. Wyciąga kółeczkiem klucze. KAROL rozjaśnia się. dość kawałku wolnego klucze i podchodzi do opuszczonej metalowej żaluzji. podnosi w ożywiony postanawia sprawdzić Ruchliwa, konstatuje, KAROLOWI. samopoczucie PRZED SALONEM FRYZJERSKIM DOMINIGUE,PLENER SCENA 15 i Podskakuje niezdarnie, ręka wchodzi prawie kolorowym, na palce zbyt wyjęciu ręki z monetami w Sięga głębiej, nieduże, swojej stronie kołnierzem. Jest poprawiają KAROL, bankiem na Wspina się z gumowym kieszeniach W który szkło. Butelka odchodzi. już przeciwnej sięgnąć. by wyraźnie pojemnika, STARUSZEK Po STARUSZKA, w otwór zgarbiony zbyt i zamkniętym stanie. pojemnika na wsadzić butelkę skutku. i i sam powoli nagle walizę NOC przed fatalnym zauważa schludnie ubranego próbuje URZĘDNIKA Kilka osób podbiega i pochyla się nad nim. bez ruchu Jest wzrokiem odprowadzany PRZED BANKIEM,PLENER siedzi KAROL swoją Odrywa ręce od kontuaru, podnosi bogata że ulica. miejsca. na żaluzję. wchodzi do środka. Biały polonez DOMINIGUE zwykłym miejscu Następnym kluczem wysiada, nie ma otwiera DZIEŃ parkuje sprytnie wyjmuje kłódki. zamek z na torebki Ze zdziwieniem Bez wysiłku w drzwiach i

Page 12

SCENA 16 DZIEŃ SALON FRYZJERSKI DOMINIOUE,WNETRZE odwraca Mechanicznie rozsuwa zestawionych -Fotelach Fryzjerskich E<udzi przeciąga oślepiony się, story, dostrzega DOMINIOUE. Uśmiecha podnosi ze rękę pobrzękuje się. złączonymi nimi Na zastyga. i się śpi KAROL przykryty przez chwilę jasnym DOMINIOUE światłem, nie rusza się. kółeczkiem plastikowym dwóch kitlem. prowokacyjnie. DOMINIOUE DOMINIOUE z KAROL kluczami podnosi i słuchawkę teleFonu. KAROL: Nie. w Wyciąga stronę rękę słuchawkę i powoli podchodzi do KAROLA. łapie ją za momencie KAROL KAROL ciągnie. opiera się, mu DOMINIOUE rękę. KAROL przez chwilę i powoli KAROLA zaczyna buty, nad Pochyla nim głowę. KAROL dwa KAROL nosa, ust. Oboje DOMINIOUE w którym trzyma dosłownie - miejsca bluzce i i -- w KAROLU. sądząc po wstępna gra erotyczna jest warkoczy dotyka oddychają coraz mocniej. tylko siada na jej włosów DOMINIOUE na rękę. DOMINIOUE manipuluje niż widzimy spódnicę zostając dotyka jej patrzy zdziwiona się, i krótką warkocze. końcami wreszcie udaje zupełnie puszcza wreszcie na tym polegała kiedyś ich zgrabnie i tym DOMINIOUE rozporku. przymyka oczy. majtki zdejmuje podekscytowana. bluzki swoim raczej czujemy jej ruchy, reakcji DOMINIOUE, - zaplata na gładzić miejsce, zakrywającej istotne długiej, przyciąga do siebie. nie rusza wpływem pieszczoty pod przy rozporku -- zsuwa zwalnia uścisk, KAROL sztywnieje. odkłada Chce odebrać klucze i w Drugą ręką odsuwa kitel DOMINIOUE rękę położyć się rękę i kluczami. DOMINIOUE jej coraz uszu, bardziej okolic DOMINIOUE rozpina guziki uwalniając piersi, unosi się odrobinę i nagle zamiera. KAROL otwiera oczy, warkocze, przytomnieje. patrzy w dół, DOMINIOUE pod siebie. DOMINIOUE: No i co? KAROL ma skupiony, proszący wzrok. gwałtownym ruchem rozplata Uśmiecha się nieprzyjemnie.

Page 13

13 KAROL: Przepraszam-----Pojedź ze mną do Polski. DOMINIGUE pochyla się nad nim, teraz już zła. DOMINIOUE: procesy. Nie z pojadę tobą wszystkie Wygram nigdzie. Rozwodowy, majątkowy, wszystkie. Wyjedziesz stąd z walizką i dyplomami, choć przyjechałeś z pieniędzmi i samochodem. Bo nigdy niczego nie rozumiałeś i nie chciałeś zrozumieć, dlatego. KAROL: Ja rozumiem... DOMINIOUE teraz już krzyczy. DOMINIOUE: Nie rozumiesz! Nigdy nie zrobiłeś żadnego wysiłku żeby zrozumieć! Jak ci powiem, Jak ci powiem, że cię nienawidzę też nie zrozumiesz! rozumiesz nawet, że chcę Tego też nie! potrzebuję. że cię kocham nie zrozumiesz. się z tobą Nie! Rozumiesz? Nie Ze cię Teraz się mnie przespać! boisz, prawda? Boisz się? KAROL: Nie wiem. . . DOMINIOUE: Nie wiesz... Boisz się, bo nie rozumiesz! Dlatego! A teraz patrz. zrywa DOMINIOUE majtki, się, spódniczkę i zakrywając pospiesznie buty. ręką rozpięty zapina KAROL siedzi guziki bluzki, wciśnięty w rozporek. DOMINIOUE kąt wkłada fotela wyszarpuje z torebki zapalniczkę. DOMINIOUE: Patrz! Podchodzi do okna i podpala białą, półprzezroczytą firankę. Ogień bucha natychmiast. DOMINIOUE: Włamałeś się tutaj i podpaliłeś zakład. 0, tak to wygląda... Od firanki zajmują się ciężkie story. DOMINIOUE: DOMINIOUE Już za chwilę policja będzie cię szukać. sięga po słuchawkę i się ze swojego miejsca, wykręca krótki dyplomów. Biegnie do drzwi, story już się palą. DOMINIOUE: Klucze! KAROL odwraca się, numer. KAROL zrywa zasuwa suwak rozporka. Łapie walizę i rzuca klucze na parapet okna. rulon

Page 14

14 Ogień zabije ciebie- KAROL: (niezręczny francuski: spalisz się) DOMINIGUE: Nie martw się. Za minutę (do telefonu) tu będę. Policja? Pożar na ulicy... KAROL wybiega z zakładu. ULICA PARYŻA,PLENER SCENA 17 biegnie jeszcze kilkanaście kroków. KAROL Ciężko dysząc widzi odwraca głowę, SCENA 18 i policja. Ludzie ULICE PARYŻA,PLENER jednak przykuwa szybie, obok alabastrowe KAROL NOC zarostem wlecze oświetloną ulicą się dobrze Leży tam metra i jeszcze gra do wystawy. Tuż komód, stolików okala wianek Głowę młodą twarz, lamp i z tego przy stoi samego delikatne usta, patrzy w wpatrzony w popiersie. KORYTARZ METRA,WNETRZE z dłuższym korytarzu starych popiersie kobiety. KAROL stoi bez ruchu, SCENA 19 Podchodzi jego uwagę. błyszczących, materiału. Kobieta ma ładną, KAROL rycząc Nie zwraca uwagi na pełne restauracje i rozbawionych ludzi. Paryża. górę. podjeżdża zbierają się dookoła. nie chce na to patrzeć. z kilkudniowym KAROL Zatrzymuje się i odwraca. fryzjerski pod zakład jak syreną wóz strażacki Coś DZIEM NOC zarostem i zmarnowaną twarzą na grzebieniu. kilka drobnych monet. W metrze Obok niego siedzi w otwarta waliza. już pustawo, jest późno.

Page 15

15 KAROL zapamiętuje z zapamiętane się swojej w dzieciństwa grze, melodyjne, obojętnie, muzyka grana na mijają go zwrócić uwagę.. mężczyznę, KAROL sięga kieszni. Gra dalej. Mężczyzna ma na Zawraca i podchodzi do niego. MIKOŁAJ: na nią Karolowi wrzuca i chowa go Zatrzymuje się chowającemu i monetę. Odzywa się po polsku. Można przysiąść? obok niego płaszcz. KAROL kończy melodię, odrywa grzebień i zwilża kiwa KAROL podwinąwszy który przechodząc imię MIKOŁAJ. przygląda się odległości w Ludzie grzebieniu jest zbyt cicha by po pięćiofrankówkę, chucha monetę. pewnej serca piosenki. na brzęk pięciofrankówki o dno walizy. KAROL reaguje Widzi czterdziestoparoletniego z wiele wkłada polskie przyzwalająco. głową MIKOŁAJ siada językiem zaschnięte usta. KAROL: Jak pan poznał, że jestem Polakiem? MIKOŁAJ uśmiecha się. MIKOŁAJ: Po butach. Po zegarku... KAROL przygląda się ma ukrytą plecami łyków i podaje chaust i oddaje swoim butom, butelkę MIKOŁAJOWI. nie wina w Ten stanie. są w najlepszym plastkowej butelce. chętnie przyjmuje, Za Pi je kilka wypija potężny butelkę. Krzywi się. Otwiera swoją teczkę i wyciąga stamtąd butelkę kosztownej whisky. Podaje KAROLOWI i wyciąga rękę. MIKOŁAJ: Mikołaj. KAROL: Karol. Ściskają sobie rękę i wypijają po łyku. KAROLOWI wyraźnie smakuje. Przygląda się uważnie Mikołajowi. KAROL: Masz gdzie spać? Tu jest taka wnęka... MIKOŁAJ: Mam. Ale chętnie z tobą posiedzę. SCENA 20 WEJŚCIE NA PERON METRA,WNETRZE KAROL przechodzi pod MIKOŁAJA. barierkami przy NOC wejściu na peron MIKOŁAJ zatrzymuje się przed barierką. i czeka na

Page 16

16 Nie lubię tak. MIKOŁAJ: Poczekaj. Podchodzi do okienka, podaje drobne, wkłada bilety MIKOŁAJ do oddchodzą wzdłuż peronu. nikt nie wysiada. MIKOŁAJ układają się KAROLA i środku w legalnie, nikt nie wsiada i NOC przy końcu peronu i KAROL Jesteśmy KAROLEM, Metro odjeżdża. przeciągi. Do snu whisky w rękach razem z Wjeżdża ostatni pociąg, PERON METRA,WNETRZE SCENA 21 mu dwa bilety.. KOLEJARZ wręcza kasownika i MIKOŁAJ wyciąga z która osłania trochę we wnęce, też inni mieszkańcy metra. Butelka już do połowy. MIKOŁAJA opróżniona jest rozmowy, alkohol teczki talię daje kart, o trochę sobie zrywa plastikowe znać. opakowanie. Bardzo zręcznie tasuje karty i podaje je KAROLOWI. MIKOŁAJ: Daj mi dwanaście kart. KAROL z wyciąga talii kart. dwanaście MIKOŁAJ rozkłada je, natychmiast składa i oddaje z powrotem KAROLOWI. MIKOŁAJ: W treflach Kiery dobre; 8,10,walet, 3,4,10, dama. W król, as . karach sprawdza, wszystko dokładnie się zgadza, KAROL król singlowy. As i dama pik. choć MIKOŁAJ widział karty przez sekundę. W brydżu najważniejsza jest klubie kilka lat, teraz wracam. A ty? MIKOŁAJ: pamięć. Grałem w dobrym KAROL: Chcę stąd uciec... MIKOŁAJ: Zabiorę cię. Jutro rano. KAROL kręci przecząco głową. KAROL: Myślę, że wątpię. Pokaż no się... Przygląda się trochę za długim włosom MIKOŁAJA. KAROL: MIKOŁAJ Trzeba by cię podstrzyc. posłusznie kiwa głową. KAROL schowane w kieszonce marynarki srebrne, MIKOŁAJOWI małe lusterko z wyciąga swój grzebień cieniutkie nożyczki. portretem aktorki na odwrocie, i Podaje żeby mógł

Page 17

17 strzyżenie. Bardzo zgrabnie kontrolować włosów MIKOŁAJA. KAROL: manipulując zabiera się do Opowiada przy tym. Straciłem paszport. pod polskim kościołem. Szuka mnie policja. Mie mam -Forsy. Bez...bez...bez szans. Pogram tu jeszcze, kupię jakiś paszport Wtedy spróbuję... MIKOŁAJ: To bandziory. KAROL: Bandziory... MIKOŁAJ: I niepoważni. Miałem dla jednego pracę. Dobrą. Wziął zaliczkę i zniknął. Może ty chcesz? KAROL: Dobrą? MIKOŁAJ: KAROL: Dobrą, ale przykrą. Jestem fryzjerem. MIKOŁAJ: To nie przeszkadza. Trzeba zabić człowieka. KAROL zastyga z nożyczkami, przełyka ślinę. Sam MIKOŁAJ: tego chce. Stracił motywację i żeby mu chce pomóc. Nasz rodak. Płaci dobrze, można przeżyć z pół roku. KAROL: Ty nie możesz? MIKOŁAJ: Nie mogę. To mój znajomy. Musi być ktoś obcy. KAROL: Nie...Nie, nie. Tego...nie. On nie może...sam? KAROL przekręca głowę MIKOŁAJA żeby było wygodniej strzyc. MIKOŁAJ: Chce, ale nie może. Ma żonę, dzieci, kochają go. wygrzebali by się do końca życia z wyrzutów sumienia. Nie Nie może... KAROL: Boże...Ma żonę, dzieci, pieniądze i chce się zabić? To co ja mam powiedzieć? jest jednym z powodów, że KAROL roztkliwia się nad Pewno alkohol sobą. Potrząsa ramieniem MIKOŁAJA odkładając nożyczki. KAROL: Co ja mam powiedzieć? Mnie żona wyrzuciła z walizką i tak zostałem! I kocham ją dalej! Bardziej niż przedtem...Po wszytkim co mi zrobiła kocham ją! W butelce KAROLOWI. zostały już tylko dwa KAROL przechyla butelkę, gdzie jeszcze nie protestuje. jest trochę Gulgocze, łyki whisky. i wypija resztkę. MIKOŁAJ podaje ją Wciąga swoją platikową wina. Podaje MIKOŁAJOWI, odrywa butelkę od ust. który

Page 18

18 MIKOŁAJ: Ładna? KAROL: Piękna. Na konkursie fryzjerskim w Budapeszcie jak ją raz...Kolega ją czesał. Piękna. Popatrzała zobaczyłem pierwszy na mnie...Boże, poczekaj. KAROL zrywa się. Szuka po kieszeniach i którą dostał od Mikołaja. Lekko chwiejąc wyjmuje pięciofrankówkę, się na nogach odbiega w kierunku wyjścia z peronu. barierką przy przebiega pod KAROL okienku liczy telefonu NOC WEJŚCIE NA PERON METRA,WNETRZE SCENA 22 na nic kasę i pięciofrankówką. swoją ze peron. KOLEJARZ w uwagi. KAROL podbiega do wejściu nie zwraca na Wystukuje numer. się Odzywa dziwnie miękkim głosem DOMINIOUE. DOMINIOUE:(off) DOMINIOUE:(off) Przez w chwilę i wyraźniejsze namiętne Halo... To ja. KAROL: jęki Dzwonisz w dobrym momencie. Posłuchaj. słuchawce a cisza głośniejsze miłosne Dominique. potem stoi KAROL jak automatu topnieje suma jego 5 franków. Cyfry 3.60, 3.20, KAROL: Ale 2.60, się właśnie cyfra: 2.20, reszty. Wściekły i W i okienku zmniejszają się: 4.20, bo właśnie zaczyna krzyczeć z W okienku pojawiła ale automat nie wydaje należnej Karolowi bez skutku. Rozgląda się. zmęczony KOLEJARZ trochę pijany KAROL francuskim. Pokazuje na automat. KAROL: zamurowany. odwiesza słuchawkę. KAROL szarpie słuchawką, do okienka, gdzie coraz kocham cię! może go usłyszeć, KAROL gwałtownie rozkoszy. słyszy Sapanie mężczyzny KAROL krzyczy. Dominigue, Dominigue nie KAROL odgłosy. Ukradł mi 2 franki! Zmęczony KOLEJARZ podnosi głowę. ślęczy nad swoim tym razem dobrze Podbiega obliczeniem. radzi sobie z

Page 19

19 Pański telefon! Ukradł 2 franki. KAROL: KOLEJARZ: Nie wiem... Zwrócić! Ukradzione pieniądze, KAROL: KOLEJARZ wśród sterty obrotową tackę i drobnych znajduje przekręca ją. KAROL trzeba oddać! dwufrankówkę, rzuca ją na jakby od łapie te dwa franki tej monety coś bardzo ważnego zależało w jego życiu. SCENA 23 NOC PERON METRA,WNETRZE podbiega do wnęki.. MIKOŁAJ zasnął opierając głowę na wielkiej KAROL walizie Karola. Ucina kosmyk włosów, drugi. Uśmiecha potem chwilę. Kilka KAROL znajduje nożyczki. sterczy na boki. do głowy. przyszła mu właśnie przygląda mu się przez kuca i KAROL kosmyków włosów MIKOŁAJA się MIKOŁAJ otwiera do myśli, oko. która Przestraszony początkowo migającymi nożyczkami przy swojej twarzy przytomnieje. KAROL: Zabierz mnie do Polski. Wiem jak. MIKOŁAJ: Jak? KAROL nie odpowiada, KAROL: MIKOŁAJ: KAROL: Ukraść coś. podziemnymi ciągami lotniska. tunelami, co Przejeżdża chwila Ugina się pod ciężarem, PRACOWNIK: 0, Z trudem, pomagając skórzanym pasem jadzie niskimimi zmieniając wysokości na stertę innych bagaży. za rączkę. DZIEŃ dla bezpieczeństwa Karola zawiązana ruchomymi sporej Muszę tylko przedtem coś zrobić. Co? PODZIEMIA LOTNISKA PARYŻ,WNETRZE SCENA 24 Waliza zamyślił się nagle. Spodoba ci się. korytarzami, kierunek. Spada ze PRACOWNIK lotniska chwyta jęczy. kurwa... sobie kolanem wkłada walizę na wózek. Może dla

Page 20

20 a ciekawości, rączki może i identyfikator powodu innego z bagażu. sprawdza przymocowany na zapisuje Coś karteczce. do Wózek wyjeżdża z podziemi. LOTNISKO PARYŻ,PLENER SCENA 25 Wózek jedzie lotniska płytą DZIEŃ klucząc samochodami, pod kadłubami samolotów. chwieje się niebezpiecznie, mechaniczny wózkami i Położona na innymi spada. mało nie o raz znika transporter między Na zakrętach waliza majestatycznie w otwartym luku polskiego samolotu. SCENA 26 HALA PRZYLOTOWA LOTNISKA WARSZAWA,WNETRZE (uwaga: od sceny 26 cała akcja -Filmu dzieje się w Polsce) dziurę, MIKOŁAJ wpatruje się walizki, tobołki, powiązane sznurkami torbę i czeka do w Coraz większym strachem MIKOŁAJ bagaży. mniej z ludzi drzwi dużą, miękką swoje bagaże i odchodzą Z wokół MIKOŁAJA. przygląda się dziurze, Podchodzi do wyjeżdżają której pudła. Chwyta dalej. Pasażerowie porywają stoiska celników. już żadnych obskurną DZIEŃ coraz która nie wypluwa i uchyla je. Przy wózku mężczyzna w czapce wyciera nos. MIKOŁAJ: To już wszystko? Z Paryża? ME2CZYZNA W CZAPCE: Jest wyraźnie MIKOŁAJ wraca Wszystko. obrażony posądzeniem, do hali. Przez że mógłby chwilę kręci cokolwiek pominąć. się w kółko popatrując jeszcze na przesuwającą się pustą taśmę i podchodzi do okienka. MIKOŁAJ: Zginęła mi waliza. Duża waliza. Lot z Paryża. URZĘDNICZKA: Bilet proszę. MIKOŁAJ podaje jej bilet. URZĘDNICZKA przygląda mu się uważnie.

Page 21

URZĘDNICZKA: Co było w bagażu? 75 kilogramów? MIKOŁAJ niespokojnie przebiera nogami. MIKOŁAJ: Rzeczy osobiste...ubrania. Prawdę mówiąc tam był człowiek. URZĘDNICZKA: Co? MIKOŁAJ: Człowiek. SCENA 27 Mój kolega. OKOLICE WYSYPISKA ŚMIECI,PLENER góra Ogromna zabawki. Nad pobliżu wielkie czarnych wśród nich zresztą Wszyscy której stada możemy rozpoznać w ubrani są podobne najcięższej. Tą ustawiają ją na obcinają pasek środku tych i zwinięty znamy - czapce, z lotniska. to wielka waliza Karola. tylne Bez Sapiąc zbędnych słów walizy. Otwierają wieko. leży KAROL. noworodek które widział alabastrowe popiersie kobiety, w Wysiada czterech uniformy. Otwierają wyrzuconych poprzednio. łomem rozwalają zamki jak tego w jak krzakach, W walizki. We dwóch zabierają się do drzwi samochodu i wyrzucają dwie trzeciej, śmieciary wyglądają ptaków. dostawczy samochód. zatrzymuje się góry mężczyzn, na krążą śmieci górą ZMIERZCH W luku W zgiętych nóg na wystawie sklepu w Paryżu. MEZCZYZNA W CZAPCE: Ożesz kurwa...Facet. podnosi KAROL głowę wyraźnie miejscem, w którym się znalazł. przestraszony MEZCZYZNA W CZAPCE: Kurwa jego mać, Wszyscy czterej odwracają się tyłem do KAROL zdrętwiały ze strachu, walizy. Jeden z mężczyzn przechyla walizę wyrzucając z z KAROLEM wypada popiersie Dawaj go... rozpozna nas. KAROLA. Coś z zastanymi mięśniami starając się nie radzą szeptem. próbuje wyleźć z pokazywać twarzy niej KAROLA jak worek kartofli. Razem kobiety, trafiając na kamień pęka na trzy części. MEZCZYZNA: niespodziewanym Z trudem rozprostowuje ręce. toczy się kawałek dalej i

Page 22

22 twarze zaciągając głęboko Starając się ukryć wysoko kołnierze mężczyźni go, unoszą KAROLA. czapki albo stawiając Jeden z nich przeszukuje zrywa z ręki zegarek. MEZCZYZNA: Ruski, w kurwę jebany... uderza KAROLA w wsadza tam szuka. Wściekły, i dalej Wyrzuca zegarek brzuch. Coś łapę i wyjmuje brzęczy w ją nie znalazł portfela tryumfująco pokazując pozostałym Pochylają się nad nią. dwufrankówkę. MEZCZYZNA W CZAPCE: Dwa franki. Uwolniony że kieszeni spodni. Mężczyzna KAROL sięga z uchwytu cienkie, wyszarpuje stamtąd swoje Gówno. górnej do kieszeni marynarki i Dźga nimi w błyszczące nożyczki. powietrzu blisko MEZCZYZNY W CZAPCE. KAROL: Oddawaj. No, oddawaj! Zaatakowany w ten KAROL sposób MEZCZYZNA W CZAPCE wyciąga rękę ciągle dźgając nożyczkami zabiera swoje czasie pozostali trzej mężczyźni otaczają go że KAROL mimo, z monetą. dwa franki. W tym ze wszystkich stron próbuje bronić się nożyczkami przewracają go, i tłuką po twarzy i kopią. Stają nad leżącym bezwładnie KAROLEM. MEZCZYZNA W CZAPCE: Skurwysyn. Golec pierdolony. wrzucając głowę. wszyscy czterej KAROLA, raz kopie Jeszcze po drodze małe walizki dwie wsiadają do Ma zakrwawiony nos i pęknięty łuk brwiowy. samochodu KAROL unosi i odjeżdżają. Stęka. KAROL: 0 Jezu...Nareszcie w domu. SCENA 28 ULICE WARSZAWY,PLENER Wśród wysokich wieżowców w NOC tej części Warszawy zostało jeszcze kilka parterowych, drewnianych domków. płotów posuwa się z trudem w kierunku jednego z nich. Walizę wlecze za sobą. Ze "Fryzjer Karol". Prawie przewraca do ogródka. KAROL obolały, trzymając zdziwieniem dostrzega oświetlony od środka spory Łapiąc się się napis się wyłamując spróchniałą furtkę drzew dociera do zapalonego okna. Puka w

Page 23

23 nie. strony pokoju Od pokazuje się twarz JURKA, brata Karola. Patrzy na KAROLA jak na zjawę.. JUREKs Karol, rany boskie... tak to on. kiwa głową, KAROL JUREK znika z okna i wybiega z drzwi domku. Podtrzymuje upadającego KAROLA. JUREK: Skąd się wziąłeś? Co się stało? na napis. KAROL patrzy w górę, KAROL: JUREK: Zrobiłeś sobie neon... tak. Neon, Europa, człowieku. mu się i bierze Przygląda w ramiona. Przyciska. KAROL poddaje się temu braterskiemu uściskowi z przyjemnością. WARSZTAT FRYZJERSKI,WNETRZE SCENA 29 DZIEŃ W warsztacie Fryzjerskim KAROL z podsiniaczonym okiem i strupem łuku brwiowym wprawnymi ruchami kończy układanie kobiety w średnim wieku. PANI JADWIGA patrzy w lustro. na Fryzury na głowie wyraźnie z siebie zadowolona Odzywa się zalotnie. PANI JADWIGA: Pan pamięta, że pan jest dziś umówiony, panie Karolu? KAROL patrzy na zegarek. Pochyla się konFidencjonalnie. KAROL: Kończy Dziękuję. i rozpinając czesanie pokoiku z urządzeniami kitel Fryzjerskimi idzie i kozetką na W małym siedzi JUREK. Widząc zaplecze. stojącego nad sobą KAROLA sięga po prtFel. JUREK: Odlicza Koniec tygodnia... kilkaset czekających na tysięcy obsłużenie złotych. kobiet. Przez Brat, kitel pokazuje ręką. JUREK: Czekają na ciebie. KAROL: Dziś już nie dam rady. Weź sam... JUREK: otwarte widząc, Jak ty jesteś, to u mnie nie chcą. że widać kilka KAROL zdjął

Page 24

24 To jutro. Wstanę o siódmej. KAROL: JUREK kiwa głową, dobrze. KAROL wkłada płaszcz i wychodzi. SCENA 30 OKOLICE HOTELU MARIOTT,PLENER DZIEŃ Niedaleko eleganckiego pełno budek. są hotelu "Mariott" jest obskurnych wschodu w innych W jednych sprzedaje się tandetę z dalekiego kantory wymiany walut. Wysoka sylwetka "Mariotta" robi wrażenie. KAROL odnajduje budkę, której szukał, Manipuluje w kieszeni spodni. chwilę. szczęście. Wrzuca - na pamiątkową dwufrankówkę przygląda jej się przez Wyjmuje i zciska w ręku swoją ją z powrotem do krzyżówki z kieszeni i wchodzi do kantoru. SCENA 31 KANTOR,WNETRZE DZIEŃ do KASJERKA podchodzi KAROL kasy. odrywa się od •Fałszywym uśmiechem. KASJERKA: Czym mogę służyć? KAROL: Chciałem z właścicielem... KASJERKA: To od tyłu. KASJERKA pokazuje kierunek i wraca do krzyżówki. SCENA 32 KAROL OKOLICE HOTELU MARIOTT,KANTOR,PLENER-WNETRZE obchodzi kantor dookoła, przeskakuje kałuże. Pukając do drzwi jeszcze raz półkach DZIEŃ zerka na pełno potężnego "Mariotta". Wchodzi polskich i zagranicznych do środka. pieniędzy. ciężarkami -Furkoczą od przeciągu. WŁAŚCICIEL wrzeszczy. Na Przyciśnięte

Page 25

25 Zamknij pan te drzwi do cholery! WŁAŚCICIEL: KAROL zamyka pospiesznie drzwi. WŁAŚCICIEL liczy górę pieniędzy i stuka w kalkulator. WŁAŚCICIEL: Co jest? KAROL: Byłem z panem umówiony. Pani Jadwiga powiedziała. .. . WŁAŚCICIEL kiwa głową, zgadza się. WŁAŚCICIEL: Pan ją czesze? KAROL: Tak. WŁAŚCICIEL: Tylko? Śmieje się głośno ze swojego dowcipu. Czego pan chce? WŁAŚCICIEL: No dobrze. Rozmawiając z zabiera Karolem się do liczenia góry następnej banknotów. KAROL: Chciałem się pokręcić trochę koło pieniędzy...W moim ■Fachu trzeba lat, WŁAŚCICIEL: żeby do czegoś dojść. Zgadza się. Odkłada stertę banknotów, KAROL: wpisuje cyFrę na kalkulatorze i sięga po Ma wprawę w liczeniu. KAROL mówi z godnością. jeszcze jeden plik. Za granicą otarłem się o sprawy bankowe...Mówię trochę po Francusku... WŁAŚCICIEL kiwa przecząco głową. Karol nie jest pewien o co mu chodzi. WŁAŚCICIEL wyjaśnia. WŁAŚCICIEL: Dajemy sobie radę bez języków. Tu potrzebę* zauFania i Fachowości. Musiałbym pana sprawdźić...Podobno sprytnie przedostał się pan z Paryża? KAROL nie zaprzecza. WŁAŚCICIEL pierwszy raz przygląda mu się uważnie. WŁAŚCICIEL: Pan się nie rzuca specjalnie w oczy. To dobrze. Potrzebuję człowieka do ochrony. Sięga do szuFlady i wyjmuje ogromny pistolet. Rzuca KAROLOWI. przerażony bronią łapie go z trudnością. WŁAŚCICIEL: Nie bój się pan. Gazowy. Ma pan pozwolenie? KAROL: Nie mam, WŁAŚCICIEL: skąd. Załatwię panu. Niech pan się tu kręci. Ten

Page 26

26 uważając, WŁAŚCICIEL banknotów. KAROL wychodzi dworzu nie bardzo pistoletu. Chowa kantoru i z uważając, wie co szybko zamknąć drzwi. Na Przymierza się do kilka kroków od z bronią. paskiem spodni. Odchodzi samopoczuciem staje na go za niezłym żeby zrobić liczenia swoich wraca do załatwił sprawę że lekko rozkraczonych nogach. SCENA 33 POKOJ KAROLA,WNETRZE Wieczorem KAROL sobie robi •Fryzjerskiego swojego brata. do wrzątku pistolet. na do snu, na zamkniętymi oczyma powtarza Francuskie podręczniku i włącza magnetefon starając się właściwym akcentem. Nieźle mu przestaje powtarzać i wtedy magnetefon sam czasowniki. KAROL półeczce stoi odlane popiersie powtarza wpatrzony KAROL pochyla się i delikatnie, w prymitywnej stukanie alabastru, spuszcza z nie wstaje i do drzwi, namydlona. KAROL; Zaraz! w powtarzać słówka z traci przed sklejone właśnie kolejne sobą. Na już starannie niej wzroku. podchodzi łazience z brzytwą w wątek, odmienia już punkt Magnetefon do popiersia. długo całuje usta kobiety. Ogolił KAROL z Sprawdza chwili Po na ogromny swój napój słówka. w jakiś ŁAZIENKA W DOMU JURKA,WNETRZE SCENA 34 KAROL jest z białego kobiety. KAROL słówka. idzie. wsypuje -Fusy opadły pościeli leży mała lampka. Popijając Zapalona jest zapleczu warsztatu z kubeczka i Miesza łyżeczką żeby już posłana jest picia coś do Wyciąga grzałkę łyżeczkę herbaty. dno. Kozetka NOC Nagle Przymyka oczy. DZIEŃ ręku odwraca się słysząc połowę twarzy, reszta jest

Page 27

27 powtarza Stukanie się, energiczniej. KAROL otwiera drzwi. W drzwiach stoi JUREK. KAROL: Wejdź. JUREK: Nie. Ja tylko tak... Wygodnie ci tu? KAROL: W łazience? JUREK: W ogóle. KAROL: Wygodnie. JUREK: Jak chcesz tu mieszkać to możesz. Ale musimy się jakoś dogadać. KAROL wyciera pozostałe pół twarzy z mydła. KAROL: Mogę ci płacić. JUREK: Nie, to nie to. Zebyć uczesał kilka bab. Powiedzmy dziesięć w tygodniu. Chcą cię. KAROL: Pięć. JUREK: Dobra, siedem. KAROL: Siedem. JUREK podnosi rękę z otwartą dłonią na przekładając brzytwę do lewej. JUREK: Szukał cię tu zgodę. KAROL podaje mu swoją Przybite. ktoś. Koło czterdziestki, niewysoki. Smutny... KAROL: To Mikołaj. On mnie przywiózł z Paryża. JUREK: Właśnie. Ucieszył się, że żyjesz. KAROL: Nie zostawił telefonu? JUREK: SCENA 35 Nic nie zostawił. Powiedział KANTOR,WNETRZE DZIEŃ KASJERKA długo i wypłaci za nie stojącego w kącie starannie sprawdza dwa kilkadziesiąt KAROLA; "cześć" i poszedł. banknoty studolarowe zanim polskich. Rzuca spojrzenie "wszystko w porządku". KAROL kiwa "w razie czego jestem w pobliżu" i wychodzi na zewnątrz. na głową;

Page 28

28 SCENA 36 Na spodnie lekko podciąga KAROL zimno. dworzu żeby się nie Rozgląda się. Jego uwagę zwraca stojący nieruchomo WYSOKI zabłocić. MEZCZYZNA. KAROL obchodzi kantor i udając, go że obserwuje kantor, nie przechodzi na drugą stronę ulicy, uważnie. KAROL sztywnieje, się pistolet. Wraca przez dostać dc ulicę wejścia rusza interesuje z miejsca. KAROL zza słupa. WYSOKI się wygląda nie WYSOKI MEZCZYZNA zza rogu. zapala tylko teraz papierosa i dalej MEZCZYZNA nie zmienił pozycji, się kompletnie to ostrożnie wysuwa się ewidentnie patrzy DZIEŃ OKOLICE HOTELU MARIOTT,PLENER dotyka miejsca, gdzie zwykle nosi do kantoru tyłu. od Puka do i obchodzi go, drzwi, pojawia żeby się WŁAŚCICIEL. KAROL: Ktoś nam się przygląda. WŁAŚCICIEL: Niech się patrzy. KAROL: Wysoki -Facet. WŁAŚCICIEL Nie rusza się z miejsca. niechętnie rusza palcem pokazuje za KAROLEM. WYSOKIEGO MEZCZYZNE. Wychodzą zza rogu, KAROL WŁAŚCICIEL natychmiast odwraca się tyłem. Syczy wściekle. WŁAŚCICIEL: wykonuje KAROL Zasłoń mnie. Zasłoń mnie! polecenie. Nie jest to proste; KAROL jest dużo ni ższy. WŁAŚCICIEL: Wracamy. Starając się zasłaniać WŁAŚCICIELA, KAROL wycofuje kantoru. Wchodzą do środka. SCENA 37 KANTOR,WNETRZE DZIEŃ Zamykając drzwi WŁAŚCICIEL patrzy na zegarek. WŁAŚCICIEL: 0, kurwa. To już trzecia. Natychmiast podejmuje decyzję. się na zaplecze

Page 29

29 500 metrów stąd. Leć na skrzyżowanie, WŁAŚCICIEL: będzie jechał niebieski volskwagen. Niech tu nie przyjeżdża, miał przejechać. "Ambasadora", WŁAŚCICIEL Zatrzymaj go, Od Moktowa choćby cię niech jedzie do do kawiarni. Gazem! przez okienko SKRZYŻOWANIE ULIC,PLENER DZIEŃ wypycha i KAROLA kantoru patrzy, czy zdąży. SCENA 38 KAROL dobiega do niebieskiego skrzyżowania. środek skrzyżowania, KAROL pędzi na samochód samochód z już nadjeżdżającego, dysząc. Opuszcza szybę kiedy z rozportatymi piskiem opon trzydziestoletnia przystojna, widzi ledwo Pędzi przez na nieszczęście volkswagen ma zielone prosto ostatniej hwili Z daleka Przyspiesza volkswagena. hamuje. BLONDYNKA, zasapany i światło. ramionami. blada z W siedzi W środku przerażenia. równie przerażony KAROL podchodzi do samochodu. KAROL: Szef prosił, żeby pani pojechała do kawiarni "Ambasador". BLONDYNKA uśmiecha się miło, BLONDYNKA: niewinnie. Do "Ambasadora"... dobrze. Pojedzie pan ze mną? KAROL: Muszę wracać. BLONDYNKA: Może pana podrzucę? KAROL protestuje gorąco. KAROL: Broń Boże! Niech pani w ogóle nie przejeżdża koło kantoru! Patrzy jak BLONDYNKA zasuwa szybę i wypadek w prawo. odjeżdża skręcając na wszelki

Page 30

OKOLICE HOTELU MARIOTT,PLENER SCENA 39 DZIEŃ zmęczenia wraca do kantoru. WYSOKI MEZCZYZNA KAROL potykając się ze cały czas tkwi na swoim posterunku. WŁAŚCICIEL czeka w drzwiach. KAROL: Zdążyłem. WŁAŚCICIEL: KAROL: Dobrze. Teraz go spław. Jak? WŁAŚCICIEL: Miech mi na chwilę zniknie z oczu. Za to ci płacę. KAROL zastnawia się tylko sekundę. KAROL: Pan mi da papierosa. WŁAŚCICIEL wyjmuje paczkę Marlboro i podaje KAROLOWI. KAROL uściśla. KAROL: Jednego. Ostrożnie wyjmuje z paczki jednego papierosa. Z papierosem w ustach podchodzi do WYSOKIEGO MEZCZYZNY. Ma pan ogień? KAROL: WYSOKI MEZCZYZNA na chwilę się pierwszym razem nie przyjemnością. KAROL: kantoru. papierosa KAROLOWI KAROL ochrania ogień dłońmi, przypalania, za żeby przypalić tyłem do musi odwrócić wyraźnie celebruje moment pochyla się powtórnie udając że zapalił papierosa, wreszcie zaciąga się z Grzecznie dziękuje. Dziękuję bardzo. I nie ruszając się z miejsca mówi ostro. KAROL: Po co pan tu sterczy? MEZCZYZNA jest wściekły. WYSOKI MEZCZYZNA: Jest demokracja. Stoję, gdzie chcę. KAROL: Jest. Ale ja pilnuję dużych pieniędzy, a pan tu sterczy od rana. WYSOKI MEZCZYZNA: Spierdalaj. Bo cię uduszę. I nagle wyciąga w stronę szyi KAROLA ogromne ręce. sięga do pistoletu. Za plecami KAROL, uskakuje i MEZCZYZNY dostrzega który wsiada do swojego samochodu i oglądając się, WŁAŚCICIELA, czy nie zostanie

Page 31

zauważony odjeżdża. MEZCZYZNA prostuje się. WYSOKI MEZCZYZNA: z Strzelaj. Mo strzelaj. rezygnuje z wyjęcia pistoletu. KAROL udawaną godności odchodzi. MEZCZYZNA obserwując kantor spiesząc się przechodzi MEZCZYZNY. Staje przez placyk i nic nie niego nie rozumiejąc intenecji. zatrzymuje czas na oku. ma go cały obok niego WYSOKI MEZCZYZNA: Wypluwa zapalonego papierosa i chwili Po się.. Wie, Zawraca że i nie znów podchodzi do WYSOKIEGO mówiąc. MEZCZYZNA patrzy na Stoją tak przez chwilę w milczeniu. Co jest? KAROL: Niech pan stąd idzie. Nie ma pan po co stać. KAROL mówi poważnie i przyjaźnie. WYSOKI MEZCZYZNA dostrzega to. WYSOKI MEZCZYZNA: Ona nie przyjedzie? KAROL: Nie. WYSOKI MEZCZYZNA: A on? Pojechał? KAROL: WYSOKI Pojechał. MEZCZYZNA wzdycha ciężko i odwraca się tyłem. Po chwili KAROL lekko dotyka jego ramienia. KAROL: Proszę pana... MEZCZYZNA odwraca się. Ma zbolałą twarz. KAROL: Niech pan tu nie przychodzi. WYSOKI MEZCZYZNA: Nie przychodzić? KAROL: Nie. Po co wszystko wiedzieć? WYSOKI MEZCZYZNA kiwa głową, tak, Karol ma rację. SCENA 40 POKOJ KAROLA,WNETRZE NOC Wieczorem KAROL zapala lampę w swoim pokoju. Nie zdejmując płaszcza wyciąga jest tekturowe pudło. spod łóżka swoją walizę. pudle pod kilkoma je i do koszulami jest pudełko leżących tam zacięty wyraz twarzy. KAROL W środku kilku kupek pieniędzy dokłada Słyszy szelest, coś natychmiast zamyka pudło, po butach. W KAROL otwiera następną. Ma wyraźnie uderza o szybę. zasłania całym ciałem. Patrzy w

Page 32

nie powtarza się. stroną okną. Stuk łóżko. Powoli chwili dostrzega gołębicę. na zrobionym ostrożnie, z jej załomie w siada na -Fascynacją naturę. gnieździe. dwóch niedużych człowieka, Gołębica sadowi Przysłania ręką Łapiąc równowagę dachu pudło chowa KAROL zasłaniając podchodzi do okna. je pod który się w swoim oczy. Po gołębica usadawia się Machając skrzydłami,, jajkach. KAROL przygląda się nigdy nie zwracał gnieździe możliwie uwagi na wygodnie i uważnie patrzy prosto w stronę KAROLA. SCENA 41 DZIEŃ OKOLICE WARSZAWY,PLENER Potężny, choć nie rzucający się w oczy mercedes wyjeżdża o świcie o z drogą na północ. Prowadzi WŁAŚCICIEL, obok elegancki -Facet Warszawy dość prostackiej twarzy. cichu, Rozmawiają po do nas docierają strzępy tej rozmowy. WŁAŚCICIEL: W Gdańsku w Toruniu resztę. wymienimy 30 tysięcy, Wpłacisz do banku Inwestycyjnego. Za trzy dni będziesz mógł wz iąć kredyt... ELEGANT: Ile? WŁAŚCICIEL: Bank na Powiedzmy dwieście. Ten kredyt musisz przerzucić niżej Jest Handlowy. niż oprocentowany wsad w Inwestycyjnym... ELEGANT: Ty masz łeb. WŁAŚCICIEL: Tylko o 7 procent. Ale jak potroimy stawkę... ELEGANT: Pamiętasz gdzie to było? WŁAŚCICIEL spore przytakuje. KAROL śpi teczki, operacji. płoty. Jadą ELEGANT potwierdzająco których tereny przez zerka kiwa zawartość do głową z tyłu do Spi? pachą dwie najwyraźniej przedmiotem podmiejskie, chłopskie zabudowania, zauważa, tyłu, WŁAŚCICIELA. ostrożnie zatrzymuje auto na poboczu. WŁAŚCICIEL: ściskając pod będzie że KAROL WŁAŚCICIEL śpi i bardzo

Page 33

ELEGANT potwierdza. Wysiadają starając się nie oko. ELEGANT pokazuje na chwilę otwiera horyzoncie skarpą rzeki tereny, ELEGANT: Tu Hartwig i robić hałasu. KAROL WŁAŚCICIELOWI zamknięte na zatacza ręką koło. Ikea chcą postawić magazyny. A ci----- Kiwa głową w kierunku zabudowań. ELEGANT: To ciemnota i nic nie wiedzą. Nikt na razie nie wie. I ja nie powiem nikomu. 307. zysku. WŁAŚCICIEL kiwa głową jakby się zgadzał. Jak się potwierdzi, WŁAŚCICIEL: ELEGANT: to pogadamy. Zgoda. do auta. Obaj kiwają głowami, sprawa jest jasna. Wracają Zadowolony WŁAŚCICIEL trzaskając drzwiami krzyczy do Karola. WŁAŚCICIEL: Nie śpij! Nie śpij, KAROL zrywa się się, bo cię okradną! dotyka obu teczek. udał. Samochód WŁAŚCICIEL uśmiecha się, wyjeżdża z rusza, żart miejscowości. WŁAŚCICIEL ELEGANTEM znów pogrążają się w nieciekawej, z finansowej rozmowie. ELEGANT: Oni są przygotowani? WŁAŚCICIEL: Są...a jak myślisz? Ja z nimi robię interesy od trzech lat... KAROL dyskretnie wyciąga kartkę i zerkając na mijaną tablicę z nazwą miejscowości - nie wiadomo po co - notuje tę nazwę. SCENA 42 KANTOR,WNETRZE dnia w kantorze nie ma Pod koniec i ZMIERZCH zabiera się do ubierania kiedy już nikogo. w drzwiach KASJERKA zamyka kasę pojawia się KAROL. Podchodzi dc okienka, uśmiecha się. KAROL: KASJERKA Wymieni mi pani, też się zza pazuchy pudełko pani Ewo? uśmiecha i otwiera na powrót kasę. KAROL wyciąga po butach i otwiera je. Wykłada kilka sporych kupek różnych banknotów. KASJERKA zerka z ciekawością. KASJERKA: Uzbierało się trochę...

Page 34

KAROL jest lekko zawstydzony. KAROL: Z Pracuję. przyjemnością patrzy jak z KASJERKA zawodową wprawą zaczyna liczyć jego pieniądze. SKLEP ALKOHOLOWY,WNETRZE SCENA 43 ZMIERZCH kilka osób w kolejce. KAROL dochodząc do lady W sklepie alkoholowym stawia na niej nową, skórzaną teczkę. KAROL: Pół litra proszę. Tej lepszej. SPRZEDAWCZYNI podaje przyzwoicie wyglądającą butelkę. KAROL: Proszę zapakować. Starannie umieszcza owiniętą butelkę w papierem nowej teczce i wychodzi ze sklepu. SCENA 44 KAROL PRZED SKLEPEM MONOPOLOWYM,PLENER wychodzi ulicę. W ze sklepu miejscu i ZMIERZCH jak najszybciej chce przejść go przeraźliwy sygnał zatrzymuje Z zaparkowanego volkswagena kiwa do niego BLONDYNKA. KAROL podchodzi. Rozgląda się BLONDYNKA: KAROL: przastraszony. niebieskiego Dzień dobry. Poznaje mnie pan? Oczywiście. BLONDYNKA: Zrobił pan coś dobrego. KAROL nie ma do niej wielkiego zaufania. KAROL: Co? BLONDYNKA:"Lepiej wszystkiego nie wiedzieć"... Tak pan powiedział mężowi? KAROL: Może... BLONDYNKA: Uspokoił się troszeczkę. przez samochodu.

Page 35

BLONDYNKA wysiada z samochodu, zatrzaskuje drzwi. KAROL:: Jak to? BLONDYNKA: zazdrosny... A teraz Jest zrozumiał, że mam swoje sprawy i on musi się z tym pogodzić. że wątpię. KAROL: Myślę, BLONDYNKA: Podwieźć pana? KAROL gwałtownie zaprzecza. KAROL Nie, nie. Idę do pociągu, BLONDYNKA wyciąga rękę tę rękę. Odchodzi, na dworzec. na pożegnanie. KAROL chcąc nie chcąc całuje kiedy zatrzymuje go jeszcze pytanie Blondynki. Duża kolejka po wódkę? BLONDYNKA: Parę osób. KAROL: Przebiega przez ulicę i skręca w kierunku dworca śródmiejskiego. BLONDYNKA uśmiecha do się siebie widząc jego małą, znikającą ■Figurkę. OKOLICE WARSZAWY,PLENER SCENA 45 KAROL z wychodzi chłopskiej skarpa płoty, zabudowania, ZMIERZCH chałupy. rzeki. CHŁOP Rozpoznajemy teren tłumaczy KAROLOWI coś pokazując kierunek. KAROL z nowąteczką przechodzi wśród zabudowań. do stojącej samotnie Dochodzi jak potrafi się najmilej kiedy otwierają chałupy. się Puka. rzadkich Uśmiecha drzwi. STARY CHŁOP przygląda się KAROLOWI nieufnie. KAROL: Wpuści mnie pan? Mam sprawę. STARY CHŁOP mierzy go wzrokiem od stóp do głów nie rozszerzając szpary w drzwiach. STARY CHŁOP: Z urzędu? KAROL otwiera skórzaną Odwija papier. teczkę i wyjmuje zapakowaną butelkę odsłania leżącą w teczce sporą paczuszkę dolarów. KAROL: wódki. Z twarzy STAREGO CHŁOPA nie znika nieufność. KAROL Chciałem z panem pogadać o interesach.

Page 36

36 SCENA 46 CHAŁUPA,WNETRZE STARY CHŁOP nalewa po NOC to być już pół szklanki wódki. Musi kolejna żeby nie zostawić w butelce ani kropli. Na porcja bo sączy uważnie, stole rozłożone jakieś papiery, plany i widocznie teraz sporządzona umowa. Stukają się i STARY CHŁOP bierze pióro nad jednym haustem w rękę zdecydowanie i zakręca. złożyć ma gdzie miejscem, przełykają szklanki. po pół do podpisu. pióro, składa się podpis Zawiesza odkłada je przyjeżdżał na i KAROL wzdycha. STARY CHŁOP: A na co to panu? KAROL: Mówiłem już. STARY CHŁOP: KAROL: Powiedz pan jeszcze raz. Miło słuchać. sobie Będę Urządzę tu niedzielę z żoną i dziećmi. chałupa i kawałek ziemi. letnisko. Niedaleko do miasta. Tylko Reszta zostanie jak jest. pan mógł zasiać, albo wydzierżawić, Będzie albo sprzedać. STARY CHŁOP: Tak... Znów otwiera pióro, ale nie składa się do podpisu. KAROL przygląda mu się z napięciem. STARY CHŁOP: Dobrze pan mówi, że niedaleko od miasta. Tu się tyle ludzi kręci...Może to jakaś ekstra ziemia jest? Co? KAROL: Ale pan chciał jechać do syna... STARY CHŁOP: No, chciałem. KAROL: Pojedzie pan do syna. Kupi pan sobie samochód... STARY CHŁOP: A na co mnie samochód? Za stary jestem. KAROL: To lodówkę, STARY CHŁOP: wsadzić. KAROL: telewizor... Ja nie oglądam. W słoik i Chyba żeby w ziemię To głupoty. zakopać. Można nie? Można. STARY CHŁOP: To by i nawet dobre było. STARY CHŁOP nagle z determinacją podpisuje dokument. KAROL oddycha z ulgą. Podaje mu plik dolarów. KAROL: To jest tysiąc, zaliczka. Cztery tysięce dam panu za

Page 37

37 miesiąc, przy umowie notarialnej. STARY CHLOR bardzo powoli liczy pieniądze. KAROL przeciąga się. Ostatni pociąg. KAROL: Trzeba iść. STARY CHLOR: A pana, zabiorą teczkę...Tu pan śpij. pan będzie co się po Napadną nocy telepał? KAROL z przyjemnością odkrywa taką możliwość. Tu? KAROL: STARY CHLOR: Tu. Ma górce mam pokój. STARY CHLOR wprowadza KAROLA do pokoiku na poddaszu. stare łóżko. siada na nim z KAROL rozmachem. Gruba tam miłe, Stoi pierzyna ugina się. To już pańskie. STARY CHLOR: SCENA 47 0 świcie KAROL 100, budzi się ubrany w podkoszulek. STARY CHŁOP odlicza uważnie kroki odtąd będzie należała do dworzu która DZIEŃ CHAŁUPA,WNETRZE-PLENER i Karola. Nie Otwiera okno. Na wbija paliki w ziemię., jest tego dużo, może może 200 metrów kwadratowych ale KAROL widząc wbite solidnie w ziemię paliki uśmiecha się. Sięga po razem zczesuje poprawia włosy. Tym próbując nowej -Fryzury. Wygląda to grzebień, je wszystkie dobrze, ale małe lusterko do tyłu, KAROL i jakby wraca do poprzedniej. Jest wyraźnie w dobrym nastroju. SCENA 48 OKOLICE HOTELU MARIOTT,PLENER-WNETRZE ZMIERZCH KAROL obchodzi rutynowo swój kantor. Sztywnieje słysząc ze środka okrzyk: "Napad! Ręce do góry!". dobiegający Przez okno dostrzega w

Page 38

38 dwójkę klientów, środku miga twarz która KASJERKI, pistolet, dwoma skokami wpadając strzela gazem ■Faceta. Wszystko zgina się w niepewnie podnoszą którzy razem chyba dopada do elegancko Facet góry, wyciąga kopnięciem je wywala tyłem kilka sekund. i ubranego odurzony gazem i trąc oczy. na kolana zasłaniając pada WŁAŚCICIEL. Pochyla Zza kotary wypada ręce do KAROL uśmiecha. drzwi, stojącego trwa pół, skręca, się się nad pełzającym -Facetem, chce mu pomóc wstać. W tym samym czasie wrzeszczy do KAROLA. WŁAŚCICIEL! Dopiero Zidiociałeś? Znajomych nie poznajesz? ciekną mu łzy, twarz ELEGANTA. rozpoznaje prymitywną teraz KAROL nos jest czerwony Z oczu KAROL jąka się i spuchnięty. ze zdenerwowania. KAROL: Przepraszam...może...może ja...po doktora. Telefon. WŁAŚCICIEL transportuje ELEGANTA przez wąskie drzwi na zaplecze. który zabiera się do telefonowania. Zatrzymuje KAROLA, WŁAŚCICIEL: Zostaw to! KAROL usiłuje pomóc w transporcie chorego, WŁAŚCICIEL wyrywa mu ale ELEGANTA zdecydowanie. WŁAŚCICIEL: Szczęście, z że tyłu. by Oczy ci ten idiota Łapie świeże opiera się o ELEGANTA i wypal ił... KAROL na powietrze miękkich nogach szeroko otwartymi drewnianą ścianę ustami. Dociera kantoru. pocieszające słowa wychodzi WŁAŚCICIELA. na zewnątrz. Osłabiony, do niego KAROL stękanie przykłada dokładniej ucho. Słyszy głos ELEGANTA ze śladami łez i kataru wywołanego gazem. ELEGANT:(off> Podkupili nas. Jakiś skurwiel nas podkupił... WŁAŚCICIEL:(off) Kto? ELEGANT:(off) szansa, KAROL odrywa przastraszony Nie wiadomo. Ale się Teraz dowiem. jedyna że nie zdąży z płatnościami... od głowę tym, Podejmuje decyzję. co drewnianej usłyszał. ściany. Gorączkowo Jest szuka wyraźnie rozwiązania.

Page 39

39 SCENA 49 KAROL BUDKA TELEFONICZNA,PLENER DZIEŃ książkę telefoniczną w budce. wertuje dymiący niedopełek papierosa. go, dymić. żeby przestał palcem wzdłuż Znajduje adresów interesowało. Jest Postrzępione kartki, KAROL bez żadnej przyjemności zatrzymuje i zgniata właściwą stronę książki. miejscu, w to adres instytucji na Jedzie go które ulicy Nowy Świat. KAROL zatrzymuje w tym mniejscu palec. KAROL wzdłuż idzie do Dochodzi ulicy właściwego nie najwyraźniej krok w DZIEŃ ULICA NOWY ŚWIAT,PLENER SCENA 50 obserwując i wśród znajduje instytucji, zmniejszające wywieszek która numery. się informacyjnych Robi go interesuje. stronę ulicy żeby ogarnąć spojrzeniem cały dom i na balkonie pierwszego zauważa piętra dwie rozmawiające, zaaferowane czymś kobiety w średnim wieku. KAROL: Przepraszam... KOBIETY przerywają rozmowę, KAROL: patrzą w jego stronę. Szukam Polskiego Związku Brydża Sportowego. KOBIETA: To tu. KAROL ucieszony dziękuje skinieniem ręki. Grzecznościowo pyta. KAROL: Można? KOBIETA kiwa przecząco ręką. KOBIETA: Co pan potrzebuje? Mamy teraz wybory... KAROL: Szukam znanego brydżysty. Mikołaj. Koło czterdziestki, średniego wzrostu---KOBIETA przerywa. Zna Mikołaja i pewno nie bardzo go lubi. KOBIETA: Mikołaj? Nie ma go tu. On nie uczestniczy w życiu Związku. KAROL: Nie wie pani gdzie bym go mógł znaleźć? Adres, albo

Page 40

40 telefon... Za trzy dni będzie mecz z Niemcami. Będzie grał. KOBIETA: SCENA 51 KAROL OKOLICE HOTELU MARIOTT,PLENER DZIEŃ do z zbliża rano Zatrzymuje go kantorem. KAROL się do puka kantoru swojego widok niebieskiego volkwagena, od drzwi wyraźną Otwiera tyłu. decyzją. parkuje przed który słysząc ze środka:"wejść!" SCENA 52 Zatrzymuje się MEZCZYZNA. opowiadać DZIEŃ KANTOR,WNETRZE na progu. Śmieją się W środku WŁAŚCICIEL, razem z dowcipu, BLONDYNKA i który widać WYSOKI skończył zachowuje dystans. KAROL ma WŁAŚCICIEL. WYSOKI MEZCZYZNA ochotę się wycofać. KAROL: Przepraszam... WŁAŚCICIEL: Właź, właź, KAROL: nie krępuj się. Może potem. WŁAŚCICIEL: Właź. Słucham. KAROL przełyka ślinę. KAROL: Chciałem zrezygnować, szefie. WŁAŚCICIEL: Słusznie. KAROL wyciąga swój I tak za dużo wiesz. wielki pistolet i podsuwa go WYSOKIEMU MEZCZYZNIE, WŁAŚCICIEL: Dawaj spluwę. kładzie na stole. WŁAŚCICIEL który niechętnie podnosi pistolet. Pan Stefan cię zastąpi. KAROL ze zdziwieniem przygląda się całej trójce. WYSOKI MEZCZYZNA spuszcza wzrok. WŁAŚCICIEL: KAROL sięga Jeszcze pozwolenie na broń. po portfel, ale zatrzymuje się w połowie ruchu. Mówi

Page 41

41 zdecydowanie. KAROL: To jest pozwolenie na moje nazwisko. Pozwolenie nie. Moje. HALA SPORTOWA,WNETRZE SCENA 53 Na środku hali suknem. brydżyści. Dookoła teraz giną w górze, się przyglądając Przy brydżystom. MIKOŁAJ rozgrywa. Gra szybko, zbiera lewę lewą. za przeciwników. W czasie MIKOŁAJ z takich dostrzega stole ostatnim wzrok i mruga kończy rozgrywkę widzowie, trybuny chodzi wśród widzów przyjemności bez specjalnej niećierp1 iwością Z jednej spojrzenie KAROLA. Podnosi kręcą się w mroku. KAROL MIKOŁAJA. się. stołów pokrytych zielonym sportowej ustawiono kilka Przy nich hali puste DZIEŃ czeka do niego. zabierając ostatnie zrzutki na przerw czuje na sobie KAROL uśmiecha lewy. Wyraźnie wygrał. Wstaje. KAROL: Dziękuję panom. Podchodzi do KAROLA i wita Danke schon. się z nim. Odciąga go na bok, między rzędy trybun. KAROL: Pięknie grałeś. MIKOŁAJ: Z Niemcami to proste. Szukałem cię... Przygląda mu się. KAROL: Uśmiecha się. Ja ciebie też. MIKOŁAJ: Zyjesz. KAROL: Ukradli mnie razem z walizą. MIKOŁAJ: Wiem. Twój brat mi mówił. Temat rozmowy jakąś sprawę, nagle się kończy. MIKOŁAJ czuje jednak, tylko niezręcznie mu zacząć. że KAROL się. MIKOŁAJ: KAROL: No?... W metrze opowiadałeś mi o -Facecie, MIKOŁAJ: Tak. ma Zachęca KAROLA, uśmiecha który... pamiętasz?

Page 42

42 Masz z nim kontakt? Możesz zadzwonić? KAROL: MIKOŁAJ zdziwiony przygląda się KAROLOWI. MIKOŁAJ: Mogę... KAROL patrzy na niego spokojnie. Jak człowiek chce, KAROL: żeby mu pomóc, to trzeba pomóc, nie? MIKOŁAJ rozumie teraz dokładnie o co chodzi. Chwila ciszy. MIKOŁAJ: Ten gość wrócił do Warszawy. Zawiedziony KAROL kiwa głową. KAROL: Już nie chce... MIKOŁAJ nie zmienia tonu. MIKOŁAJ: POKOJ KAROLA,WNETRZE SCENA 54 Na stole, Przeciwnie. Tu mu jest jeszcze gorzej. Chce. na zapleczu zakładu widać palcem okrągły rozłożonych na NOC fryzjerskiego kręci się przedmiot. Zatacza małe stole francuskiego słownika i zeszytu. Ruch zwalnia i po jakimś czasie - to moneta. Robi puścił ją przy w ruch jego palcu. KAROL nakrywa pstryknięty Nie dociera do zapisanego słówkami rozpoznajemy ten przedmiot małe kółeczko jeszcze siedzi nad stołem. kręgi. i upada. KAROL, Dwufrankowa moneta ją dłonią a potem żeby sprawdzić co wypadło - orzeł czy reszka. który upada tuż powoli odkrywa Wypadła reszka. KAROL wzdycha, wstaje z kobiety. Delikatnie dotyka dłonią nasady nosa kobiety. Przez chwilę miejsca i podchodzi do alabastrowego popiersia głaszcze to miejsce. OKOLICE WYSYPISKA ŚMIECI,PLENER SCENA 55 Pustkowie w okolicy ptakami widoczna teraz wysypiska z śmieci. Góra innej perspektywy. ZMIERZCH śmieci KAROL z czarnymi przysiadł

Page 43

43 wraki aut, krzaki, Robi czeka. porzuconego zardzewiałego, zderzaku człowieka. Dopiero się stare opony, Słyszy ciemno. Wstaje. Pod kiedy jest odgłos blisko KAROL Dookoła w ziemi. KAROL się kroków zbliżającego miasta nadchodzi mężczyzna. górę, od strony już samochodu. dawno błotniste dziury rozpoznaje MIKOŁAJA. Podają sobie ręce. MIKOŁAJ: Dobre miejsce... Co? Zrezygnował? KAROL: MIKOŁAJ: Nie. To ja. 0 rany boskie... KAROL: MIKOŁAJ: KAROL: To ci coś zmienia? Nie...Ale to ty. MIKOŁAJ: A co, ja nie człowiek? MIKOŁAJ: Człowiek. MIKOŁAJ: No. Koperta jest w kieszeni. sobie weźmiesz. Potem Tu? KAROL potwierdza i MIKOŁAJ rusza stronę ciemniejących idą obok siebie. Nagle MIKOŁAJ też, patrzy pytająco. KAROL staje. KAROL: pierwszy w KAROL dogania go, krzaków ucinając rozmowę. To nie ma nic do rzeczy.„.Ale dlaczego? MIKOŁAJ: Masz rację. Rusza przed siebie. To nie ma nic do rzeczy. Po kilku krokach KAROL zatrzymuje się, wyciąga pistolet.. Mówi niezbyt głośno. KAROL: Mikołaj. MIKOŁAJ odwraca się i widzi teraz KAROLA z pistoletem w ręku. podchodzi powoli, trzyma na pistolet wysokości Zatrzymuje się tuż przed nim. Patrzy mu w oczy. KAROL: z wyraźnym znakiem: HUK jest dość głośny. przy nogach Pyta. KAROLA. KAROL tak. KAROL pociąga MIKOŁAJ powoli osuwa się pochyla się nad nim, spokojnej twarzy. Po dłuższej chwili MIKOŁAJ otwiera gdzie jest, KAROL: KAROL Mikołaja. Tak? MIKOŁAJ przymyka powieki spust. serca nie może uwierzyć, przygląda oczy. się Nie wie, że widzi nad sobą twarz KAROLA. To był ślepak. Mam też prawdziwy. za na ziemię tuż

Page 44

44 Pokazuje MIKOŁAJOWI nabój Tym go do komory Wkłada MIKOŁAJ nie rusza się. szczęk metalu. jego serca. pistoletu. bębenka, KAROL przykłada pistolet do Po raz drugi pyta. KAROL: Tak? razem MIKOŁAJ nie przymyka powiek. KAROL czeka znak. na Zdenerwowany pyta głośniej. KAROL: Tak? MIKOŁAJ odpowiada dopiero po dłuższej, pełnej napięcia chwili. MIKOŁAJ: Nie. Już nie. podnosi go z ziemi. MIKOŁAJ lekko Wyciąga rękę i KAROL drży, KAROL go podtrzymuje. MIKOŁAJ: Już nie. Nie chcę. Wiem, KAROL: MIKOŁAJ: KAROL: co to jest. Powiesz mi dlaczego? To głupio brzmi. Po prostu, cierpiałem. Wszyscy cierpią. MIKOŁAJ: Tak. Ale ja chciałem mniej. MIKOŁAJ sięga do kieszeni i wyjmuje stamtąd kopertę. MIKOŁAJ: Zgodnie z umową. KAROL waha się przez chwilę. MIKOŁAJ: KAROL: Zarobiłeś. Zarobiłem, Naprawdę. albo pożyczyłem. Dobra. kieszeni. Nagle robi mu słabo i pewno upadłby na ziemię gdyby nie MIKOŁAJ. Obaj kucają. kopertę i KAROL bierze KAROL: 0, chowa ją do się Boże... MIKOŁAJ: Nap i jemy się? KAROL podnosi wzrok. SCENA 56 Napiją się. POKOJ KAROLA, ZAKŁAD FRYZJERSKI,WNETRZE 0 świcie budzi KAROLA walenie w drzwi z łóżka zerkając zmarznięty na budzik, otwiera. Na zakładu fryzjerskiego. Wstaje jest szósta rano. dworzu śnieg, DZIEŃ od Stękający, ostatniej sceny zaspany, musiało

Page 45

45 sporo czasu. minąć zwykle ubrany majtkach i Wchodzą do Nie ELEGANT. środka wyglądają przyjaźnie. nie podkoszulku, WŁAŚCICIEL stoją W drziwach sprawia nie zaproszeni, wrażenia, i elegancko drąży że da im drzwiami. trzaskają jak KAROL w radę. Wpychają KAROLA do zakładu fryzjerskiego. ELEGANT mówi z troską w głosie. ELEGANT: Podkupiłeś nas. Wykupiłeś grunt. rzuca się Nagle w kierunku ściska mu KAROLA i szyję ramiączkami WŁAŚCICIEL nie chce sobie brudzić rąk, podchodzi tylko podkoszulka. bli żej. WŁAŚCICIEL: Podsłuchiwałeś, skurwielu. ELEGANT ściska mocniej. KAROL: Podsłuchiwałem... ELEGANT: Uduszę cię. Zciska jeszcze mocniej widać, i że nie żartuje. z KAROL charczę najwyższą trudnością tracąc oddech. KAROL: WŁAŚCICIEL Testament...zabezpieczyłem... mu przypatruje się z uwagą, poluźnia uchwyt. KAROL odzyskuje oddech, KAROL: ELEGANTA, trąca który łapczywie łapie powietrze. Zabezpieczyłem w dobrym miejscu. WŁAŚCICIEL: Co to dzisiaj znaczy: w dobrym? KAROL: W razie czego...zapisałem wszystko na Kościół. WŁAŚCICIEL siada na jednym z foteli fryzjerskich. Przeciera czoło. na Kościół. To nie do ruszenia. WŁAŚCICIEL: 0 Jezu, KAROL zgadza się z tą oceną. WŁAŚCICIEL macha ręką do ELEGANTA. WŁAŚCICIEL: Puść go. ELEGANT puszcza KAROLA, odpycha go niby lekko, się dopiero na żelaznym piecu, WŁAŚCICIEL: Dobrze, ELEGANT przysiada że nie napalone... obok niego na niskim stołeczku. stanie dosłyszeć, siebie, KAROL nie jest w ELEGANT podchodzi do niego, tylko otrzepuje go ale KAROL zatrzymuje kilka metrów dalej. do się odruchowo ale ELEGANT fryzjerski fotel. KAROL cały KAROL cofa z kurzu i podsuwa Szepczą coś zbiera się spod pieca. czas trzęsie się z zimna i strachu. WŁAŚCICIEL: Przesadzi 1iśmy, przepraszam. Możemy pogadać?

Page 46

46 KAROL nie ma nic przeciwko temu. WŁAŚCICIEL: Sprzedasz? KAROL: Sprzedam. WŁAŚCICIEL: No to dobrze... Zastanawia się poważnie i nagle pyta. WŁAŚCICIEL: KAROL: Ile? Dzięsięć razy tyle, ile zapłaciłem. 50 tysięcy dolarów. WŁAŚCICIEL kiwa głową, tego się spodziewał. nie tylko zgodą na cenę, jest to też To kiwanie głową jest nad marnością tego kiwanie świata i nad własną głupotą. KAROL: Przepraszam. Wychodzi z zakładu. Ubiorę się. Na korytarzu stoi JUREK z wiadrem pełnym węgla i drzewem na podpałkę. JUREK: do cholery? Co jest, KAROL uśmiecha się. KAROL: W porządku. Będę mógł ci oddać -Forsę. KAROL znika w pokoju, zakłada spodnie spod walizę, łóżka wyciąga z i marynarkę na podkoszulek niej mapę. JUREK pojawia się i w drzwiach. JUREK: Napalić? KAROL przebiega obok niego z mapą w ręku. KAROL: Potem... Wchodzi do Fryzjerni, posklejana z paru szosą a rzeką. W małe kwadraciki. KAROL: zamyka drzwi. Rozkłada na mniejszych, długa i Jest ziemi między kilku miejscach narysowane są czerwonym flamastrem KAROL pokazuje te miejsca swoim gościom. Może to panów zainteresuje...Mam jeszcze tu kawałek, i tu...Też i tutaj. WŁAŚCICIEL: 0 Boże. Wszystko w samym środku. KAROL: podłodze napę. obejmuje pas tu Tak, w środku. Pokazuje jeden z kwadracików. KAROL: Tu nie mogłem brzozami... WŁAŚCICIEL: A konkretnie? się powstrzymać. Piękne miejsce. Z

Page 47

47 KAROL: Tak samo- Cena razy dziesięć. To ekstra ziemia. Mam wszystko rachunki, umowy notarialne. na Tak to wygląda. Na dziś. To "na dziś" podkreśla bezradnym rozłożeniem ramion. WŁAŚCICIEL: Góra pieniędzy. KAROL: Odbije pan sobie. Idę w to. WŁAŚCICIEL: do Wyciąga mocno, rękę. KAROLA KAROL przybliża do KAROLA twarz. WŁAŚCICIEL: podaje swoją, WŁAŚCICIEL ściska Mówi cicho. Ale z ciebie skurwysyn. KAROL odpowiada spokojnie, patrząc mu w oczy. Nie. KAROL: F’o prostu potrzebuję pieniędzy. W drzwiach staje JUREK z kubłem w ręku. JUREK: Napalić? WŁAŚCICIEL puszcza rękę KAROLA. Jest chłodno. KAROL: Tak. JUREK: Może byś dzisiaj mógł...Pani Jadwiga prosiła, żebyś ją uczesał? KAROL: Dziś? Dobrze. PRZED DOMEM MIKOŁAJA,PLENER SCENA 57 W ciągu dalszym zbudowanych. Jest mu japoński zima. segmentowych domków, włosy ma przylizane w garnitur, ciepła i przyzwoicie do tyłu. Zmienił przyjemnie. Dostrzega wjeżdżający w osiedle samochód Mikałaja. bagażnika kilka sporych zrozumieć, Osiedle DZIEŃ KAROL w lusterku wstecznym samochodu obserwuje wjazd w uliczkę. Ubrany się. Mam trochę czasu. Czeka jeszcze chwilę, MIKOŁAJ wyjmuje z pakunków. KARO1 wysiada, widują się od czasu do że dobrym humorze, witają się, czasu i lubią. uśmiechnięty. KAROL: Aleś nakupował.... MIKOŁAJ: Prezenty. W zeszłym roku nie dostali nic, więc teraz... Wejdziesz? Ucieszą się. można MIKOŁAJ jest w

Page 48

48 Mam tylko słówko do ciebie. KAROL: Nie. MIKOŁAJ odkłada na chwilę prezenty. Widać, że sprawa jest serio. MIKOŁAJ: Tak? Zakładam spółkę. Poważną. Finansowo jest tak, KAROL: Forsy to ta, jesteś współwłaścicielem tej spółki. Uważam, ze mną prowadzić. MIKOŁAJ: że 307. którą wziąłem od ciebie. Chcesz czy nie chcesz że powinieneś ją Masz łeb... To poważne? KAROL: Myślę, że będzie się jakoś kręcić. KAROL pokazuje swoje Zobacz. Z rury wydechowej błyszczące volvo. wydobywa się lekki dymek. MIKOŁAJ: KAROL: MIKOŁAJ: na w drzwi przestrzał hotelu Mariott. URZĘDNICZKI demonstruje zalety towaru, na Pałac przestawiania ścian, kilku KAROL oglądają przystojnej widokiem DZIEŃ BIURA W HOTELU MARIOTT,WNETRZE Pootwierane biurowych Poszło w koszty. Dasz mi trochę czasu do namysłu? Dam. KAROL: SCENA 58 Twoje? Spółki. MIKOŁAJ te wnętrza.. który sprzedaje. Kultury i Dworzec mebli. rozstawienia URZĘDNICZKA podchodzi do eleganckich i jednej ze w pomieszczeń towarzystwie URZĘDNICZKA okna z Pokazuje duże Centralny, możliwości Podłoga błyszczy. ścian. Jest tam sporo gniazdek różnej wielkości. URZĘDNICZKA: Tu są podłączenia komputerowe i satelitarne. KAROL: A fax? Potrzebne nam będą Faxy. URZĘDNICZKA: To tylko kwestia ceny. KAROL: Rozumiem. Zamówimy dwa. URZĘDNICZKA: Wpadnięcie panowie do mnie? KAROL: Wpadniemy. Myślę, że zdecydujemy się na oba gabinety i

Page 49

49 sekretariat. głową, MIKOŁAJ kiwa ich Nie? nowym biurze. podłodze ślizga czemu ich samych się spod na błyszczącej przez się ten sposób do dojeżdża w nie. URZĘDNICZKA zostawia KAROL rozpędza okna i całą długość MIKOŁAJA. Wyjmuje gabinetu. w Roześmiany z kieszeni grzebień i kawałek bibułki. Gra kilka taktów melodii. KAROL: PRZED WEJŚCIEM DO HOTELU MARIOTT,PLENER SCENA 59 Na Zatańczysz? nie ma dworzu wejściem hotelu. Przejeżdżający obok KAROL śniegu. już Podchodzi niebieski wychodzi głównym, volkswagen paradnym zaparkowanego volvo. zatrzymuje się. Wychyla swojego do ZMIERZCH się BLONDYNKA. BLONDYNKA: Podwieźć pana? KAROL: Mam auto. Dziękuję. BLONDYNKA rusza a KAROL wsiada do impetem drzwi. Włącza cofnąć ktoś otwiera silnik. swojego samochodu. W momencie, jego drzwi. Młody, kiedy Zatrzaskuje ogląda się z by zdenerwowany człowiek. Obok drugi, podobnie zdenerwowany. KAROL: Słucham pana? Oboja młodzi ludzie szybko oddychają. Mówią po -Francusku. MŁODY CZŁOWIEK 1: Czy pan mówi po francusko? KAROL odpowiada zupełnie poprawną francuszczyzną. KAROL: Mówię. MŁODY CZŁOWIEK 1: Nie zauważył pan...przed chwilą z pieniędzmi, ze zaparkowaliśmy tu samochód...Teraz nie ma. KAROL: Nie. MŁODY CZŁOWIEK 1: Ukradli. Z paszportami, wszystkim. KAROL: Kłopot. Panowie z Francji? MŁODY CZŁOWIEK 2: Ze Szwajcarii. Ale jedziemy do Anglii.

Page 50

50 Trzeba na policję. KAROL: Trzeba. Ale to nic nie da. Trzeba do ambasady, ale już dziś za późno. Trzeba gdzieś spać. MŁODZI LUDZIE dopiero teraz zdają sobie sprawę z sytuacji w jakiej się znaleźli. MŁODY CZŁOWIEK 1: mam. Nie mamy paszportów. Nie mamy pieniędzy. Rozumiem to. KAROL: Nie mogę was zaprosić do Ale możecie przespać się u mnie w biurze. domu, bo sam nie Tu. Pokazuje palcem na sylwetkę Mariotta. KORYTARZ I BIURO W MARIOTTCIE,WNETRZE SCENA 60 KAROL z dwoma przestraszonymi, MOC sympatycznymi Szwajcarami wysiada z obszernej windy. Kończą prowadzoną w windzie rozmowę. A czym się zajmujecie w Polsce? KAROL: MŁODY CZŁOWIEK 1: ich korytarzem KAROL Prowadzi w urządzone zupełnie telefony, fotele. obszerne, Ekonomią byłych krajów komunistycznych. Ciekawy temat. KAROL: KAROL i otwiera biuro. niezłym stylu. zaprasza gości Wszystko już Komputery, biurka, do gabinetu. Pokazuje jest faksy, dwie skórzane kanapy. KAROL: Tu możecie spać. Jest ciepło, ale na wszelki wypadek... Wyjmuje z szafy pled i rzuca chłopcom. KAROL: Poproszę kierowcę, żeby rano zawiózł was do ambasady. Dobranoc. SCENA 61 HALA-MAGAZYN,WNETRZE W wielkiej hali DZIEŃ pełnej ogromnych kontenerów swoim współpracownikom. Idzie otoczony KAROL wydaje polecenia kilkoma osobami. Pokazuje

Page 51

51 dwa kontenery. KAROL: To banany? WSPÓŁPRACOWNIK potwierdza. KAROL: Przyjdzie na nie czas. Ulokujcie je w Lodzi, w chłodni. Dziś są za tanie. KAROL zatrzymuje nie marszu w się przeznaczeniu zgromadzonych towarów. przez decydując o MŁODA PRACOWNICA podsuwa mu do halę podpisu jakieś papiery. MŁODA PRACOWNICA: Tajlandia do Związku Sprzęt elektroniczny. Radzieckiego. KAROL zerka na papiery i oddaje jej z powrotem. Za dobry gatunek, KAROL: Wstrzymujemy. dostałem ekspertyzę. Pójdzie na kraj. Idą dalej, nagle KAROL zatrzymuje się i słucha. KAROL: Faks...Panie Jacku. wyjmuje z KAROL do małej kieszeni klucz i podaje pakamery przy hali, końcu JACEK biegnie go JACKOWI. gdzie pracuje faks. z Wraca rulonem papieru. Czyta. JACEK: Od sekretarki. "Panie prezesie. Ze Szwajcarami wszystko w porządku. przykra sprawa. Zginął Ale jest pana gabinetu. mały komputer z Henryka." KAROL odbiera faks od JACKA i przebiega go wzrokiem. KAROL: Szwajcarzy? Przecież tam jeszcze niedawno obcinali rękę za kradzież. Myślę, że wątpię. Odbiera klucz od JACKA. KAROL: Dajcie mi się przespać z pół godziny. Miałem marną noc. KAROL idzie duża. Stoi do pakamery, otwiera drzwi tam pozawieszanych alabastrowe Wyjmuje gnębiącym posłane jest kilka popiersie grzebień i z klucza. łóżko, telefon, garniturów kobiety. lusterko i włosów i nagle sięga do telefonu. Karola, KAROL siada cały czas go problemem poprawia włosy. Pakamera nie jest telefaks, na na na gwoździach półce łóżku zastanawiając stoi zamyślony. się nad Bezmyślnie czyści grzebień z Wciska guzik do głośnej rozmowy i

Page 52

jeden z guzików pamięci. Po drugiej stronie odzywa się kobiecy głos. KAROL: Pani Henryko, to ja. Jest kierowca? HENRYKA: (off) KAROL: Całą Jest, panie prezesie. Niech pani go da. rozmowę dobrze w słychać pakamerze. Słychać kroki też mężczyzny podchodzącego do telefonu po drugiej stronie. Odzywa się. KIEROWCA:(off) Tak, panie prezesie. KAROL: Panie Bronku. Niech pan wyjmie klucze od samochodu. Słychać brzęk kluczy. KAROL: Niech pan je poda pani Henryce. KIEROWCA:(off) KAROL: Podałem. A teraz niech pan jej powie, tak żebym słyszał: Pani Henryko, proszę zjechać do garażu, otworzyć bagażnik i samochodu przynieść na górę. A pan jeśli pani coś znajdzie, proszę to niech nie odkłada słuchawki. W trakcie tego głos mu się Słychać jak kierowca wykonuje polecenie. wyraźnie zmienia. KAROL: Słychać kroki kobiety wychodzącej z sekretariatu. Jest pan tam? KIEROWCA:(off) Jestem, KAROL: panie prezesie. Niech pan coś robi, żebym pana słyszał cały czas. Niech pan głośno oddycha albo śpiewa. KIEROWCA:(off) Ja nie umiem, panie prezesie. Tylko to, co w młodość i... KAROL: Niech pan śpiewa. KIEROWCY ewidentnie trudno jest zacząć. KIEROWCA:(śpiewa off) Śpiewa cicho i cieniutko. "Na barykady ludu roboczy, czerwony sztandar do góry wznieś..." KAROL: Ładna piosenka. KIEROWCA:(śpiewa off) La la la la la la la la la la... KAROL: Co to, KIEROWCA:(off) prezesie. nie pamięta pan słów? Nie pamiętam. Ja go wziąłem. Niech pan mnie nie męczy, panie

Page 53

Co pan wziął? KAROL: KIEROWCA:(off) Komputer. szybkie Słychać kobiece Pomyślałem, że pójdzie na Szwajcarów. Henryka kroki. odbiera słuchawkę od k ierowcy. HENRYKA:(off) KAROL: Ale pan ma głowę, panie prezesie. Był. Wiem. HENRYKA:(off) On tu płacze. KAROL: że to przyzwoity człowiek. A co ma robić? Myślałem, Tyle lat siedział w prokuraturze...Co się porobiło, pani Henryko. HENRYKA:(off) KAROL: Fakt. Przeciwnie. KAROL wyłącza przycisk się na łóżku. Przez popiersiu kobiety. kończąc rozmowę. Twarz mu łagodnieje. notarialne lat. kilkunastu rozklekotaną urządzone maszyną do jest bez NOTARIUSZ z akcji kładzie Zadowolony przygląda dłuższą chwilę BIURO NOTARIALNE,WNETRZE SCENA 62 Biuro Zwalniamy go? Teraz mamy go w ręku. się Uśmiecha się. DZIEŃ KAROL sprzed meblami podniszczonymi wielkiej pisania. alabastrowemu Zamyka oczy. wprawy radzi dyktuje sobie starając z się dopasować rytm słów do umiejętności maszynopisarskich NOTARIUSZA. KAROL: W wypadku mojej śmierci----- mcjej...śmierć i...cały___ swój...majątek...ruchomy...ruchomy i nieruchomy... oraz wszelkie...sumy...sumy... Tym razem NOTARIUSZ wyprzedza KAROLA. Podpowiada. NOTARIUSZ: Pieniędzy. KAROL: Sumy pieniędzy znajdujące się...na kontach... bankowych...zapisuję... Przez chwilę waha się jak sformułować to zdanie. KAROL: NOTARIUSZ Zapisuję...mojej byłej...byłej żonie...Dominigue. zdziwiony podnosi wzrok znad klawiatury. KAROL udając, że

Page 54

54 nie rozumie powodu tego zdziwienia wyjaśnia. KAROL: Dominigue. Pisze się przez "g", "e" na końcu. "u", NOTARIUSZ pracowicie wystukuje podyktowane mu precyzyjnie litery. Z twarzy nie znika mu wyraz wątpliwości. SCENA 63 PRZED PAŁACEM KULTURY,PLENER Pomiędzy "Mariottem" Rozsiedli się Widać z Rosji. Kupują "Mariotta". Dookoła Pałacu jednym się na żeby z MIKOŁAJ nich oprzeć, oparł nich intesywnie swoimi się myślami. stronę KAROLA, aż KAROLA, znajduje się KAROL sporo i sprzedają zbudowane są Na Kultury Patrzy w przestrzeń dostrzega podchodzącego MIKOŁAJ zajęty MIKOŁAJA. ale nawet kiedy jest uśmiecha się i przesuwa w naprzeciw niego. wraca spojrzeniem miejsca. wszystko. odgradzające schody. po drugiej stronie murku, opiera się tuż obok, KAROL go nie dostrzega. oczyma murki KAROL. Nie jest Kultury Pałacem tam hanlarze sylwetkę wygodne, a DZIEŃ Macha ręką przed do rzeczywistości. MIKOŁAJ uśmiecha się. MIKOŁAJ: Czemuś mnie tu wywlókł? KAROL: W biurze jest tyle urządzeń...Kto wie czy nie założyli podsłuchu. MIKOŁAJ: Kto? KAROL wzrusza ramionami. KAROL: Diabli wiedzą. Chciałem cię o coś prosić. MIKOŁAJ: Proś. KAROL: Chciałem cię poprosić, żebyś się nie zdziwił jak przeczytasz w gazecie moje nekrologi. Jeden będzie podpisany przez ciebie. MIKOŁAJ: Dobrze. KAROL: To mi przyszło wysypisku śmieci. MIKOŁAJ: Dobrze. do głowy po naszym spotkaniu na

Page 55

55 KAROL: z KAROL To nie wszystko. U notariusza jest mój mój testament... dużego z portfela kredytowymi wyjmuje zapisaną niej nazwiska, numery powkładanymi telefonów, w kartami przegródki podaje ją MIKOŁAJOWI. kartkę i adresy. MIKOŁAJ Są na zgina zerka, kartkę i chowa ją do kieszeni. KAROL: Chodzi mi o to, żebyś dopilnował realizacji tego testamentu. MIKOŁAJ: Sprowadzić ją z Francji? KAROL kiwa głową. MIKOŁAJ: KAROL: Przyjedzie? Suma jest wysoka. Przyjedzie. Przez chwilę milczą. KAROL: Nie chcesz wiedzieć, MIKOŁAJ: Chyba wiem. o co mi chodzi? Ty mnie też nie pytałeś. KAROL patrzy na MIKOŁAJA z przyjaźnią. KAROL: Dzięki. MIKOŁAJ: Będziesz znów potrzebował paszport. KAROL: Tak. MIKOŁAJ: Polski? KAROL: Polski. MIKOŁAJ: KAROL: Ale na dobre nazwisko. Może być przez "ch". adres. Nie ma telefonu, MIKOŁAJ: KAROL: SCENA 64 Zakład Tam, na kartce zostawiłem ci mój w razie czego przysyłaj kierowcę. Bronka? Wszystko wypaple... Nie. On nic nie powie. ZAKŁAD POGRZEBOWY,WNETRZE Pogrzebowy ozdóbkami. Na przykład Bush. Przez samo "h"? Straszne pieniądze. PANI udekorowany jest w średnim wieku jest DZIEŃ na czarno, uprzejma, śmierci. PANI: Mogę pana poprosić o świadectwo zgonu? ze zciszona w srebrnymi obliczu

Page 56

56 KAROL otwiera swoją skórzaną teczkę, mu od PANI wciąga dane do towarzyszy która i wyjmuje żądany dokument.. początku interesów swojej księgi. PANI: Pozwoli pan, że zrobię kserokopię? głową. PANI kiwa KAROL wstaje i z godnością układa dokument w Wraca i oddaje kartkę z westchnieniem. Rozumie, kopiarce. co znaczy strata kogoś bliskiego. PANI: Czy możemy omówić szczegóły pogrzebu? KAROL dopasowuje się do atmosfery. KAROL: Koszty nie mają znaczenia. Niech pani kieruje się swoim doświadczeniem. Powinno to wyglądać porządnie. PANI: Rozumiem. Tylko dla orientacji...Do przewozu trumny mamy samochody polskie i amerykańskie. Amerykański kosztuje półtora miliona. KAROL: Miesięczna pensja. PANI: Rozumiem. Dobrze, poproszę o amerykański. Jest tylko kwestia napisu na nagrobku. Marmurowym, prawda? KAROL: Marmurowym. SCENA 65 KAROL Jak najprostszy. "Karol Karol PRZED ZAKŁADEM POGRZEBOWYM,PLENER wychodzi z do volvo, Zakładu Pogrzebowego otwiera drzwi od KAROL: "...człowiek, DZIEŃ zapinając teczkę. Podchodzi strony pasażera. gazetę otwartą na stronie nekrologów. 1957 - 1992" PAN BRONEK podaje mu KAROL czyta po cichu. którego wszyscy kochaliśmy. Pracownicy" Ładnie... PAN BRONEK chichoce odbierając gazetę. PAN BRONEK: Dopiero kupiłem. Zadzwoniłem do biura. Henryka płacze. PAN BRONEK nie może powstrzymać się od śmiechu. KAROL: Tak... Do Kościoła na Powązkach, panie Bronku. Samochód znika za rogiem ulicy. Pani

Page 57

57 SCENA 66 KOSCIOL NA POWĄZKACH,WNETRZE ORGANISTA studiuje Rozłożył je na mu KAROL. najwyraźniej dostarczył które nuty, Podśpiewuje. organów. klawiaturze DZIEŃ Odwraca się do KAROLA. Co to jest? ORGANISTA: Piękne. KAROL: Van den Budenmajer. Holender. ORGANISTA próbnie gra kilknaście nut. W pustym kościele organy brzmią uroczyście i smutno. SCENA 67 HALA-MAGAZYN,WNETRZE W wielkiej, pełnej kontenerów hali, przemysłowa waga. precyzyjna, nocy hala jest pusta, wskazówka w kąciku Układa na wadze coraz to KAROL jest sam. wagi do dochodzi woreczki i przenosi je trumna, w której namyśle dokłada do piaskiem nie o ścianę zabija układa KAROL trumny wieko trumnę w trumny i kładzie sporym, hali się chwili, Starając się robić jak gwoździe. Uderza bokiem je wygodnym żeby na lata z krótkim Po woreczki z trumny. Podnosi swoim miejscu. Już przy szelest. Przerywa, kilkanaście młotkiem w spłoszonych dłoni. Gołębie wyraźną przyjemność KAROLOWI. to sprawia najmniej hałasu młotka. wagi jest dębowa młotkiem. słyszy wyraźny im Pod przygląda woreczki. sposób, przy przechyłach stropem górę. KAROL uspokajają się po taki nowe Kiedy z KAROL zbiera Tam ustawiona starannie koce w pierwszych, głuchych uderzeniach gołębi. kilogramów 75 na środek hali. przemieszczały się Starannie patrzy znamy stoi którą już KAROL waży na niej pękate woreczki. W napełniając je piaskiem ze skrzyni przeciwpożarowej. woreczki oparte NOC wbija w Gwoździe uderzenia są dużo cichsze niż przedtem. trumnę wchodzą następne miękko, a

Page 58

58 CMENTARZ POWĄZKOWSKI,PLENER SCENA 68 zjeżdża trumna piękna część powązkowskiego. cmentarza JURKA, MIKOŁAJA, stoi który BRONKA, WŁAŚCICIELA, kilka osób obsługi wielkiego magazynu, z się za grubym którego grabarze opuszczają •stojącą obok MIKOŁAJA. MIKOŁAJ Teraz możemy sama, Zostaje czeka na nią kobiety kiedy JADWIGĘ i od nad świeżym grobem. Zachowując grobu, jego ciałem. Wychyla się zza do KAROL drzewa, ją rozpoznać potem robi - to DOMINIOUE. dziwny, niejasny że DOMINIOUE uważnie. Widzi, wszyscy inni odchodzą znad dyskretnie Patrzy na jej niewielką, kilka po chwili. Ukrył kilka kroków dalej. płacze. KAROL odrywa lornetkę od oczu. Jest wzruszony, oczach. czarnym w ją na kobietę w czarnym płaszczu, Kieruje twarzy. KAROL wpatruje się ociera łzy. den Van Rozpoznajemy z WYSOKIEGO MEZCZYZNE, panią trumnę z właśnie Przez chwilę przygląda się ceremonii a gest przy obok BLONDYNKĘ, To dwu-Frankowa moneta. zciska coś w dłoni. podnosi do oczu lornetkę. gra kilkadziesiąt metrów drzewa, pniem Orkiestra KAROLA znajdujemy dopiero innych klientek Karola, To stara, na linach. kilkadziesiąt osób. płaszczu, PANA wykopany dół nagrobków w podtrzymawana -Fachowo Pogrzeb zgromadził Budenmajera. łatwością wśród starych drzew, grubych pni Wśród powoli DZIEŃ grobu. DOMINIOUE też ma łzy w szczupłą sylwetkę stojącą samotnie się dyskretnie odchodzi w stronę wyjścia z cmentarza. SCENA 69 APARTAMENT HOTELU MARIOTT,WNETRZE Czarny ekran. DOMINIOUE zgrzyt klucza. Otwierają Słychać wchodzi chwilę czarny ekran. do wnętrza, drzwi zamykają Odgłos zapalanego światła, NOC się drzwi, się i w pokoju sylwetka znów przez robi się

Page 59

59 do widno. DOMINIGUE weszła oparta o ścianę. Zdejmuje płaszcz, apartamentu na ziemię. DOMINIGUE Dostrzega stojące na toaletce spada jest stało pewna, czy Przyciąga ją delikatna oczu. ust, Odruchowo, nie sypialni. W łóżku, leży KAROL. wraca powodów Znów przez DOMINIGUE zapala światło i z cichym o krok. bez ubrania, DOMINIGUE jedyne na co się może głąb w wprowadzała się twarz kobiety. Podchodzi załamana, ścianie i się po alabastrowe popiersie i pokoju. kobiety. do Nie apartamentu. dotyka jej nosa, nastrój myśląc o tym rozpina spódnicę opada wchodzi do stoi teraz kroków kilka robi tu kiedy niejasnych Z i który osuwa z pogrzebu. że i nie dbając o to, chwilę jest zupełnie ciemno. okrzykiem przestrachu cofa przykryty do połowy oniemiała robi ruch się prześcieradłem jakby chciała uciec, zdobyć to podciągnięcie spódnicy, ale która i tak opada. DOMINIGUE: Karol... KAROL odpowiada jej po francusku. KAROL: Tak. Chciałem, żebyś przyjechała. Chciałem być pewien. I nie chciałem już więcej prosić. DOMINIGUE poza powtórzeniem jego imienia nie jest w stanie wydobyć z siebie głosu. DOMINIGUE: Karol. KAROL, jak kiedyś w Paryżu, w zakładzie -Fryzjerskim wyciąga do niej rękę. KAROL: Płakałaś na cmentarzu... Dlaczego? DOMINIGUE kiwa głową, wzruszona. W oczach znów pojawiają się łzy. Odpowiada cicho. DOMINIGUE: Bo umarłeś. KAROL: Mogę dotkąć twojej ręki? DOMINIGUE robi krok jej dłoni. KAROL: w stronę łóżka i KAROL bardzo ostrożnie dotyka Lekko przyciąga ją do siebie. Usiądź. DOMINIGUE: posłusznie siada na łóżku. KAROL: Mogę położyć głowę?... DOMINIGUE nic nie mówiąc przysuwa się bliżej i KAROL kładzie głowę

Page 60

60 na jej udach. DOMINIOUE przez chwilę trzyma dłonie nad jego potem powoli je opuszcza i dotyka włosów. jego głową a je Zaczyna delikatnie gładzić. KAROL mówi miękko. KAROL: Od tak dawna chciałem położyć tu głowę... pochyla się nad jego DOMINIOUE teraz ją Widzi leciutko całuje go jej ust. DOMINIOUE w Ich warkocz. więcej mocniejsze. jest i namiętności KAROL sięga do i że dotyka część upadających włosów się mocniej. Scena z miłosnej staje się powoli coraz niżej obawą, jeszcze równie luciutko i zaplata usta dotykają się z uzasadnioną się pojawił. KAROL Podnosi ręce ją w swoją stronę. Odwraca pochyla w usta, ciągle jeszcze tak jak Karol zniknie, wargami twarzą. przy swojej, tuż intensywniej, coraz erotyczna. W pocałunkach napięcia, oddcehy lampy wyłącznika coraz są gasi i światło. DOMINIOUE protestuje. DOMINIOUE: Chcę cię widzieć... w innej światło. Teraz są Zapala nad twarzą DOMINIOUE. kochać i że pozycji. że raz drugi wyłącza światło. Ciemno. PRZENIKANIE na: SCENA 70 DZIEŃ się zaczynają to zbliżenie jako wspaniałe. oboje odczuwają KOMIN,TRICK KAROLA pochylona Twarz możemy odczuć, Wyraźnie KAROL po Słychać coraz mocniejsze oddechy KAROLA i DOMINIOUE. Inna, głębsza zbliża się czerń z malutkim punkcikiem najpierw powoli światła. uzyskamy umieszczając KAMERE ekranu, Efekt jej jazdę potem 1\3, w na światła. KAMERA rusza zbliżony dnie bardzo potem połowę ZCIEMNIENIE na: i do coraz szybciej górę. Światło wydostaje się z czerni w jasne, tej jasności. być powinien punkcika uruchamiając potem a nagle do obrazu jaki głębokiego komina zbliża się, i wypełnia 1\5 KAMERA jakby oślepiające światło. i jasnego wyzwolona Chwilę trwa w

Page 61

61 SCENA 71 APARTAMENT HOTALU MARIOTT,WNETRZE Pojawiają się twarze KAROLA oddychają jeszcze oddechy milkną. KAROL: i DOMINIOUE leżących obok siebie. Oboje szybko po dopiero podnosi Ciężkie Tak. Nigdy nie było tak dobrze. się troszkę, odsuwa ramienia. Przygląda jej się uważnie, KAROL: skończonej miłości. Cisza. Krzyczałaś głośniej niż wtedy, przez telefon... DOMINIOUE: KAROL NOC,DZIEŃ na DOMINIOUE głowę długość długo. Nie przypatrzyłem ci się... Rozplątuje warkocz i pokazuje przy jej włosach gest strzyżenia. KAROL: Trzeba by tu wyrównać. Tutaj troszeczkę podnieść... Wzrok mu mięknie. KAROL: Zrobię to jutro. DOMINIOUE: Może pojutrze? DOMINIOUE rozsuwa jego ręce, przyciąga układa głowę na go i jego piersiach. DOMINIOUE: Mogę tak. spać? KAROL kiwa głową. DOMINIOUE zamyka oczy, zasypia. KAROL nie śpi, patrzy przed siebie w przestrzeń. 0 świcie DOIMINIOUE wtulona w poduszkę, tak lekko.. KAROL, chwilę, ale widząc, że DOMINIOUE śpi dalej z W salonie i wychodzi sypialni. rzeźby i po cichu DOMINIOUE. który jak zasnęła zawiązuje krawat Króla porusza się kończy, wtulona w zamiera na wkłada marynarkę przelotnie dotyka alabastrowej zamyka drzwi apartamentu. Ten cichy dźwięk Otwiera oczy spokojna, po chwili nadchodzi niepokój. DOMINIOUE: Karol... rozmarzona, budzi z uśmiechem. Dopiero

Page 62

62 Nikt nie odzywa. się, oczywiście, DOMINIGUE zrywa łóżka, się z otula prześcieradłem i wbiega do salonu. DOMINIGUE: Karol! Ze Karola, od nadzieją znikającą rzecz jasna, raz odkłada otwiera drzwi łazienki, zapala światło. nie ma i tam. DOMINIGUE podbiega do telefonu i bo słuchawkę, ma do przecież nie kogo zadzwonić. Siada na łóżku i żałośnie powtarza. DOMINIGUE: Karol... SCENA 72 SKARBIEC BANKU,WNETRZE KAROL wsuwa kartę magnetyczną w drzwiach w podziemiach szczękiem. KAROL wchodzi Strażnik przygląda się drzwiczki KAROL otwiera niej otwór przy potężnie Metalowe drzwi banku. do pomieszczenia się przez KAROL wprawnie nastawia DZIEŃ ze skrytki. do gazety równo cichym widząc, przy swojej skrytce. dolarów. i sprawnie przekłada Zamyka pustą że Otwierają poukładane kupki dużą, skórzaną teczkę kupki banknotów z ze skrytkami bankowymi. chwilę i wraca szyfr kodu skrytki. Wewnątrz nową, zakratowanych ustępują do już skrytkę i pełną teczkę. Przekręca szyfry znajdujące się przy obu zamkach teczki. SCENA 73 DOMINIGUE się POMIESZCZENIA BIUROWE W MARIOTTCIE,WNETRZE przechodzi przez kilka pokoi biura spółki. Wszędzie kręcą młodzi komputerach, pracownicy, odbierają odbierają lub telefony, nadają faksy. gabinetu prezesa. Podnosi się wchodzącą widząc Za obliczają DOMINIGUE siedzących w sekretariacie pani HENRYKI ani obitych skórą drzwi rękę. DZIEŃ nie coś na pytając pana BRONKA wchodzi do biurkiem siedzie MIKOŁAJ. DOMINIGUE, podchodzi, DOMINIGUE od razu przechodzi do rzeczy. całuje ją w

Page 63

63 DOMINIOUE: Gdzie jest Karol? MIKOŁAJ zna nieźle -Francuski. Ma też odpowiedni wyraz twarzy. MIKOŁAJ: On umarł. DOMINIOUE: On nie umarł. Wczoraj wieczorem... MIKOŁAJ przerywa jej grzecznie, ale stanowczo. Mówi spokojnie. MIKOŁAJ: Wczoraj była pani na jego pogrzebie. DOMINIOUE podchodzi do okna. Przez chwilę siły. Potem odwraca się do MIKOŁAJA. DOMINIOUE: Zdaje mi się, spogląda w dół, zbiera Pyta trochę wyzywająco. że zgodnie z testamentem jestem teraz właścicielką tej spółki? MIKOŁAJ zachowuje dalej zupełny spokój. Wyjaśnia. MIKOŁAJ: Ta spółka została zarejestrowana na Niezupełnie. nazwiska brata pana Karola. DOMINIOUE głową, kiwa rozumie teraz na polega czym pułapka. Podchodzi do MIKOŁAJA i mówi twardo. DOMINIOUE: Znajdę go. Sądząc po reakcji, MIKOŁAJ naprawdę chce jej pomóc. MIKOŁAJ: To jest kwatera 23 grób numer 2675 a Pomogę pani. cmentarz po polsku nazywa się "powązkowski". żeby DOMINIGUE mogła zapamiętać. I powtarza powoli, MIKOŁAJ: SCENA 74 Na Po...wąz...kow...ski. LOTNISKO W WARSZAWIE,WNETRZE DZIEŃ grubym, okrągłym blacie w lotniskowym sklepie męska dłoń kładzie dwufr a n kówkę. KAROL: (o-F-F) Poproszę gumę do żucia. SPRZEDAWCZYNI:(oFF) KAROL:(oFF) Za dwa Franki? To będą trzy. To trzy. Na blacie obok dwuFrankówki pojawiają dłoń zabiera gumy. otwiera teczkę, Damska którą się trzy gumy do żucia. dłoń zabiera widzieliśmy u dwuFrankówkę. Karola w Męska banku, Męska dłoń kręcąc

Page 64

64 kółeczkami W szyfrów. operacji krótkiej tej czasie słyszymy wezwanie z głośnika przebijające się przez szum lotniska. GŁOŚNIK;(off) Pan Bush proszony jest do samolotu. Ten powtarza głośnik sam pospieszenie gumy wrzuca wezwanie środka do po angielsku. i zamyka teczkę, ręka Męska przekręca szyfry zamków. Mężczyzna, tyłem do wejściem na płytę. cofa. nie reaguje. się i wyjmuje cienkie, zabiera mężczyzny Ręka kontrolną przed zatrzymuje Mężczyzna i srebrne pojemniczka i przechodzi. do drewnianego Kładzie je czujnik przez bramkę piszczy. do kieszonki marynarki Sięga ręką nożyczki. razem nas, przechodzi Czujnik Tym nożyczki z powrotem umieszcza je w kieszonce marynarki. Ta sama męska ręka umieszcza skórzaną teczkę na samolocie, zamyka silników samolotu, wzrastają mężczyznę sadowiącego bagaży DZIEŃ SAMOLOT,WNETRZE - PLENER SCENA 75 w dopiero widzimy jego okienko, pokrywę. Słychać obroty. Teraz twarz. To KAROL. Z ciekawością wygląda przez wypatrując. Naprzeciw KAROL szuka kogoś dostrzega czując jego samolot czyjś wzrok, uśmiecha objeżdża siedzeniu Boeninga. samolotu. intensywnie, odrzutowych powoli wygodnym stoi samolot Air France. chwili start się na wyraźnie czegoś Po KAMERA półce dla ręcznych rusza patrzy w okienkach francuskiego DOMINIOUE. Wpatruje ostatniej chwili i w w jego stronę. kiwa palcami się, podnosi dłoń i polskiego Boeninga Rozpoznaje się w nią DOMINIOUE, go. KAROL na pożegnanie, tak samo jak kiedyś przed Pałacem Sprawiedliwości Dominigue żegnała jego. DOMINIOUE przywiera twarzą wyjeżdża z jej pola widzenia. do szyby, ale samolot Karola kołując

Page 65

65 SCENA 76 DZIEŃ LOTNISKO,PLENER Polski boening nabiera rozpędu, ekranu. nim po chwilę W znika po prawej startuje i samolot startuje stronie Nabiera francuski. szybkości, unosi się w powietrze i znika po lewej stronie ekranu. Zc iemnienie. Na tym tle: NAPISY KOŃCOWE FILMU WARIANTY ZAKOŃCZENIA: Uwaga: wariant "liryczny" dodatkowych scen w samolocie. zakończenia wymaga realizacji dwóch Oznaczamy je numerami 75A i 75B. Proszę czytać to zakończenie w następującej kolejności: scena 74, 75B, 76 75A, SAMOLOT,WNETRZE-PLENER SCENA 75A Ta sama DZIEŃ męska ręka umieszcza skórzaną teczkę na półce dla ręcznych samolocie, zamyka silników samolotu, wzrastają obroty. mężczyznę sadowiącego się na wygodnym bagaży dopiero wzdycha w widzimy jego z Kilkanaście ulgą. twarz. Zerka metrów dalej pokrywę. To przez Słychać KAMERA odrzutowych objeżdża powoli siedzeniu boeninga. KAROL. Opiera okno. Coś stoi samolot start głowę o przykuwa "Air France". Teraz podgłówek, jego uwagę. KAROL patrzy

Page 66

66 w okienka -Francuskiego samolotu i nagle dostrzega wpatrzoną uważnie w niego twarz DOMINIOUE. też. KAROL przywiera twarzą i DOMINIGUE Samolot KAROLA rusza, KAROL guzik wzywający naciska KAROL pokazuje palcem, KAROL: do szyby. kołuje znika stewardessę. DOMINIOUE Chcą być razem. można ten sam wyraz. obu twarzach dostrzec W z pola Podchodzi widzenia. miła osoba. za siebie. Dokąd leci tamten samolot? STEWARDESSA: Air France? Do Paryża. KAROL: Kiedy wylądujemy... Czy mam połączenie do Paryża? STEWARDESSA: STEWARDESSA Zaraz sprawdzę. znika. KAROL żeby zobaczyć wygina się choćby kawałek Francuskiego samolotu. STEWARDESSA wraca. STEWARDESSA: godziny pan poczekać dwie Potem ma pan bezpośredni lot do Paryża. Musi SAMOLOT AIR FRANCE,WNETRZE SCENA 75B DOMINIGUE guzik wzywający naciska w Hong-Kongu. DZIEŃ stewardessę. Pojawia się miły, młody człowiek. DOMINIGUE: Dokąd leci ten samolot? Pokazuje palcem w kierunku STEWARD wychyla się przez okno, STEWARD: To boening. samolotu, Kongu. STEWARD KAROL. Do Hong-Kongu. Silniki Francuskiego samolotu startują, DOMINIGUE: którym odjeżdża w sprawdza godzinę. Proszę sprawdzić, wzrastają obroty. czy mam dziś połączenie do Hong- Z Paryża. kiwa głową. DOMINIGUE zobaczyć samolot Karola. wygląda przez okno starając STEWARD wraca. STEWARD: W dwie godziny po wylądowaniu. Musi pani przejechać z Charles de Gaulle 2B na Chares de Gaulle 1. Bez kłopotu. się

Page 67

67 LOTNISKO,PLENER SCENA 76 DZIEŃ Polski boening nabiera rozpędu, startuje i ekranu. W po chwilę nim startuje znika po prawej stronie francuski. Nabiera samolot szybkości, unosi się w powietrze i znika po lewej stronie ekranu. Zc iemnienie. Na tym tle: NAPISY KOŃCOWE FILMU Uwaga: Zakończenie "Karol wraca do siebie" wymaga dokręcenia jednej sceny. Dajemy jej numer 74A, zamiast sceny 74 i następnych. cała sekwencja kolejności: 73, SCENA 74A lotniska. To ponieważ pojawi W tym zakończenie ZAKŁAD FRYZJERSKI,WNETRZE PANI JADWIGA: proszę więc czytać PANI JADWIGA: DZIEŃ męskie ręce układają jej włosy. Dobrze pan to robi. KAMERA jedzie w górę. PANIA JADWIGĘ czesze JUREK. Uśmiecha się. Ale pan Karol miał ręce...To było coś więcej niż Fryzjerstwo. Wołała pani Karola? PANI JADWIGA: Prawdę mówiąc, tak. JUREK: po scenie 74A Twarz pani JADWIGI, JUREK: się To przykre, co pani mówi. 73, wariancie zakończenia wypadnie Karol! w

Page 68

68 JUREK odwraca się w stronę PANI JADWIGA podejrzewając do pokoiku drzwi Jęczy cichutko. PANI JADWIGA: 0j...oj...oj... KAROL podchodzi bliżej. Włosy w sweter i małej pakamery pojawia się w nich otwierają się i coFa się w Fotelu. ubrany jest do na zapleczu. dowcip patrzy też w tamtą stronę. KAROL. ma uczesane na bok, zwykłe spodnie. jak na Zakłada Drzwi PANI JADWIGA początku, Fartuch. PANI JADWIGA ciągle cichutko jęczy. KAROL: Niech się pani nie boi, Umarłem tylko na chwilę. KAROL podchodzi do PANI JADWIGI i przestaje jęczeć. KAROL rozjaśnia się, pani Jadziu. Ja żyję. Teraz mi lepiej. dotyka jej zaczyna układać poddaje się temu. Na tym tle: NAPISY KOŃCOWE FILMU głowy. PANI JADWIGA włosy. Twarz PANI Zciemnienie. JADWIGI

1 / 68